Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CHRZEŚCIJAŃSTWO: LITURGIKA / EKLEZJOLOGIA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą CHRZEŚCIJAŃSTWO: LITURGIKA / EKLEZJOLOGIA. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 grudnia 2017

CZY MSZA POWINNA KROCZYĆ Z DUCHEM CZASU?

Pójście z duchem czasu tak, ale nie w każdej materii. Czy można bowiem zmienić treść nauczania, treść norm, prawd? Nie. Czy można zmienić formę nauczania? Tak. Moralność nie ulega przeobrażeniom czasowym podobnie jak i nauka Pana Jezusa. Te rzeczy są stałe, bo Bóg i jego nauka są stałe. Natomiast forma nauczania ów może a nawet powinna ulegać przeobrażeniom, aby nie stać się skostniałą.
Msza Święta różna co do formy, ale jedna co do treści. Mamy właściwie dwa rodzaje mszy: 1) zwykła w językach narodowych; 2) nadzwyczajna, tzw. Trydencka (po łacinie). Treść jedna, ale forma zupełnie różna. Należy jednak pamiętać, iż msza święta nie może być przez kapłana zawłaszczana a czasem odnieść można wrażenie, że niektórzy kapłani podejmują takowe próby, czyniąc ze mszy własny spektakl, folwark. Na różnych forach internetowych można spotkać się z określeniami pod adresem takich kapłanów jak – „kapłan klaun”, „pajacowanie księdza przy ołtarzu”, czy wiele innych. Ja osobiście odcinam się od takowych określeń, które niezwykle są nasycone emocjami, aczkolwiek co do swej natury, niestety bywają zasadne. Msza Święta nie jest ani miejscem ani czasem odpowiednim do „gwiazdorzenia” księdza, popisywania się, czy prezentowania swoich zdolności wokalnych, lub innych przed wiernymi. Faktycznie jak idę do Kościoła to idę do Kościoła i oczekuję poczucia, że jestem w Kościele, tzn. powagi księdza, bo czy Msza Święta nie powinna być poważna? Kościół i Msza to ani nie cyrk, ani nie sala koncertowa, ani nie inne miejsce rozrywki. Wydaje mi się, że sposób „prowadzenia” Mszy przez księdza jest uzależniony od tego, jak on w ogóle rozumie ów Mszę? Jakie jest jego pojęcie i podejście do Mszy? Tutaj dlatego niezmiernie istotne jest przygotowanie w seminariach duchownych, jasne wytłumaczenie „przyszłym księżom” czym jest Msza. Bo albo część księży w ogóle nie rozumie Mszy, czym ona jest, nie „czuje” jej, albo celowo dopuszcza się nadużyć liturgicznych.
Msza Święta to ani uczta, jak czasem próbuje się wmówić (liberalizm/modernizm – protestantyzacja katolicyzmu) ani „wesołe zgromadzenie”, gdzie wszyscy klaszczą w dłonie na wezwanie wodzireja księdza. Faktycznie Kościół to ani cyrk ani teatr z aktorami (księżmi) i widownią (wiernymi). Msza to przede wszystkim OFIARA i to dosłownie samego Jezusa Chrystusa. Ofiara ta, ustanowienie Eucharystii, rozpoczęła się już w sposób właściwy w Wieczerniku. Tak więc w czasie Mszy przechodzimy przez Triduum Paschalne, od Wieczernika po Ogrójec aż na Golgotę, gdzie stajemy pod Krzyżem Chrystusowym. Jednakże finalnie spotykamy się ze Zmartwychwstałym Chrystusem, który w Sakramencie Eucharystii daje nam Swoje Ciało i Krew na Zbawienie wieczne. We Mszy Świętej przemierzamy wędrówkę z Chrystusem przez Jego mękę, śmierć po zmartwychwstanie. Przechodzimy od części smutnej (Ofiary) do radosnej (uczty Baranka Zmartwychwstałego, uczty niebiańskiej). Czcimy Boga żywego. Dlatego więc czy Msza może nie być poważna? Czy może być dowolną interpretacją tak kapłanów, jak i wiernych? Zdecydowanie nie. Bo to jest najprostsza droga do herezji i w ich następstwie wprost do piekieł. Tak więc Msza Święta jest w swej pierwszej części Ofiarą a w drugiej, finalnej, Ucztą (Eucharystia). Aczkolwiek Eucharystię można by tutaj pojąć zarówno jako Ofiarę, ale i Ucztę. Ofiarę Ciała i Krwi Chrystusa, jako zabitego Baranka, ucztę z kolei, jako zmartwychwstałego, żywego Baranka, gdzie daje nam swoje Ciało i Krew Przemienione, nie ziemskie, ale nadprzyrodzone. Reasumując Msza Święta można śmiało powiedzieć jest tak Ofiarą, jak i Ucztą.
Tak więc Msza Święta nie powinna być właściwie ani smutna, ani radosna w zupełności. Msza niechaj będzie poważną, godną, nastawioną na szacunek dla Boga. Czasem smutku, żalu z powodu Ofiary, męki i śmierci Chrystusa, ale i radości wewnętrznej ze spotkania zmartwychwstałego Pana. Dlatego też kapłani, jak i wierni winni zachować należytą cześć dla Jezusa uwielbionego oraz pamiętać, że uczucia są kwestią teologicznie obojętną. To czy ty się w czasie Mszy czujesz dobrze, czy źle, nie ma znaczenia w wymiarze teologalnym, najważniejszą bowiem rzeczą jest należyte oddanie chwały Bogu.



Piotr Żak – rocznik 1990, magister stosunków międzynarodowych (Uniwersytet Jagielloński) oraz magister amerykanistyki (Uniwersytet Jagielloński), oba tytuły uzyskane w 2014 roku. Zainteresowania naukowe: historia, dyplomacja, prawo międzynarodowe publiczne oraz teologia. Planowany doktorat w zakresie nauk społecznych, stricte stosunków międzynarodowych. W wolnych chwilach: podróże, fotografia przyrody oraz bieganie i jazda na rowerze. Członek Związku Strzeleckiego „Strzelec” Równość Wolność Niepodległość. Numer ORCID: https://orcid.org/0000-0002-9145-2816.

CZY INNE POZA MSZĄ ŚWIĘTĄ FORMY MODLITWY WSPÓLNOTOWEJ SĄ W KOŚCIELE KATOLICKIM POTRZEBNE?

Kościół daje wyznawcy Jezusa Chrystusa różną co do formy, lecz tożsamą jeśli chodzi o treść drogę ku niebu. Należy jednak podkreślić, że zasadą, fundamentem całego kultu Boga w Trójcy Przenajświętszego, centrum skarbnicy Kościoła jest Msza Święta. To wokół niej wszystko inne oscyluje, tj. nabożeństwa, spotkania modlitewne, czy inne formy adoracji Stwórcy.  Analogicznie dla zilustrowania tematu, można podać taki oto przykład: istnieje w kosmosie układ planetarny, którego jądro stanowi gwiazda (choćby nasze słońce), wokół niego z kolei krążą inne ciała niebieskie, np. planety. Ów gwiazda, może egzystować bez planet czy pozostałych tworów kosmicznych, podobnie, jak i Msza Święta, sama w sobie jest wystarczająca.
Msza Święta jest koroną wszystkich adoracji Boga, to akt miłości Jego do nas i naszej do Niego.  Jest ona więc koroną samą w sobie, która nie potrzebuje dodatków w postaci kamieni szlachetnych, gdyż jest tak piękna. Oczywiście Kościół Katolicki posiada w swym skarbcu istniejącym od 2000 lat także inne klejnoty (pojawiające się w ów skarbnicy w przeciągu tych dwóch tysiącleci). Są to choćby diamenty – nabożeństwa (np. Drogi Krzyżowej, Gorzkich Żali, różańcowe, majowe, czerwcowe), szmaragdy – nabożeństwa uwielbieniowe (np. gdzie mają miejsce tzw. modlitwy o uzdrowienie) czy rubiny – spotkania modlitewne, które można określić w uproszczeniu jako „ogólne”, mieszane w swej formie (np. połączone – uwielbienie, litania, różaniec, etc.).
To wszystko bez wątpienia jest jak najbardziej miłe Panu Bogu. Forma różna, aczkolwiek jak już wcześniej wspomniano treść ta sama, a jest nią… sam Bóg.
Problem pojawia się dopiero wtedy, kiedy człowiek nie chce pojąć kategorii prymatu co do formy, jeśli chodzi o kult Boga. Tutaj stanowczo pierwsze miejsce bez najmniejszego cienia wątpliwości zajmuje Msza Święta. Jest ona sama w sobie najistotniejsza i najodpowiedniejsza jako wyraz adoracji Boga Trójjedynego, z punktu widzenia człowieka zabawionego (zbawianego) przez Chrystusa. Stanowi ona najwyższy wyraz czci i chwały, jakie istota ludzka może oddać swemu Stwórcy. Dalsze miejsca zajmują różnej maści nabożeństwa, gdzie wystawiany jest Najświętszy Sakrament, a także pozostałe spotkania modlitewne. Tutaj należy ze spokojem pojąć co jest sednem, szczytem wszystkiego, dosłownie wszystkiego w adoracji Boga Żywego, istotą katolicyzmu trwającego 2000 lat. Jest to Msza Święta, przed którą wszystko inne ustępuje miejsca. Nie oznacza to jednakże, co jeszcze raz podkreślam, że inne formy aktów czci, modlitwy wspólnotowej są nieważne dla Pana Boga. Chodzi tutaj o to, aby człowiek chciał zrozumieć powagę i istotę Mszy Świętej. Nie powinno bowiem dochodzić do absurdalnych sytuacji, że chrześcijanin, katolik wybiera sobie ze skarbca Kościoła tylko to, co mu pasuje, argumentując to jeszcze bardziej absurdalnie, np. że lepiej się czuje uczestnicząc w nabożeństwie, gdzie się podnosi ręce, gra na gitarach (elektrycznych?) i …. No właśnie co jeszcze? To jest absurd. Msza Święta jest podstawą czci Boga dla każdego chrześcijanina (czytaj: katolika). Tu nie można sobie wybierać na podstawie uczuć. Kiedyś gdzieś czytałem, że uczucia są „teologicznie neutralne”. Znaczy to, że nie ważne jak się czujesz w czasie Mszy Świętej, ni jest to istotne czy ziewasz, czy jest ci źle, czy nudzi Cię ona. To jest obojętne w kategorii teologii. Ty idziesz na Mszę Świętą nie po to, by lepiej się samemu poczuć (aczkolwiek jeśli i tak jest to chwała Panu!), lecz po to by oddać Bogu w najlepszy z możliwych sposobów akt chwały i uwielbienia. Msza to nie terapia uczuć. Kapłan to nie terapeuta – psycholog. Oczywiście w znaczeniu dosłownym. Bo Msza jest terapią, ale dla duszy, serca, zwłaszcza zranionego. A któż z nas nie ma tak naprawdę zranionego serca? (zwłaszcza przez grzech). Nie może tak być, że ktoś wybiera sobie, np. nabożeństwa uwielbieniowe, by lepiej się poczuć, a pomija Mszę Świętą, uważając, że jest np. nudna. Można pokusić się o stwierdzenie, iż kto ów Mszę lekceważy, bądź co gorsza nie uznaje jej, staje się mimowolnie mniej lub bardziej świadomie heretykiem. Takie jest moje zdanie. Nabożeństwo, spotkanie modlitewne, uwielbienie – jak najbardziej TAK, ale jeśli jest poprzedzone (nie koniecznie bezpośrednio) uczestnictwem we Mszy Świętej.
Wniosek jest prosty – każdy chrześcijanin, katolik powinien mieć świadomość, że Msza Święta jest najodpowiedniejszą, najgodniejszą i najmilszą Panu Bogu formą modlitwy i adoracji. W dodatku jest ona SAKRAMENTEM!



Piotr Żak – rocznik 1990, magister stosunków międzynarodowych (Uniwersytet Jagielloński) oraz magister amerykanistyki (Uniwersytet Jagielloński), oba tytuły uzyskane w 2014 roku. Zainteresowania naukowe: historia, dyplomacja, prawo międzynarodowe publiczne oraz teologia. Planowany doktorat w zakresie nauk społecznych, stricte stosunków międzynarodowych. W wolnych chwilach: podróże, fotografia przyrody oraz bieganie i jazda na rowerze. Członek Związku Strzeleckiego „Strzelec” Równość Wolność Niepodległość. Numer ORCID: https://orcid.org/0000-0002-9145-2816.

MSZA W KLASYCZNYM RYCIE RZYMSKIM – POTRZEBNA CZY NIE?

Msza w klasycznym rycie rzymskim (nadzwyczajna forma rytu rzymskiego), powszechnie określana jako „trydencka” czy „msza wszechczasów” lub po prostu Ordo Missae jest ogromnym skarbem Kościoła katolickiego (tradycji łacińskiej, czyli rzymsko-katolickiej).
Pozwolę sobie na początku wywodu przytoczyć krótką genezę tejże formy mszy świętej. Trzeba wiedzieć, że porządek jej celebrowania został promulgowany w 1570 roku przez papieża Piusa V po soborze trydenckim konstytucją apostolską  Quo primum. Błędne są jednak wieści, które zakładają, że ta forma mszy została wówczas skonstruowana. Oczywiście w błąd może wprowadzić również sama nazwa potoczna mszy, tj. „trydencka”. Prawdą tutaj jest jedynie to, że ta msza wówczas została uporządkowana, a korzeniami swymi sięga czasów starożytnych i średniowiecza. Sobór trydencki i papież Pius V jedynie dokonali uporządkowania przebiegu mszy, której uprzednio tego brakowało. Trzeba jednak wiedzieć, że msza ta jest właściwie jedną z najstarszych w swojej formie, jeśli chodzi o historię Kościoła katolickiego, a przez to należy jej się wyjątkowa cześć i należny honor. Ta „wersja” mszy świętej obowiązywała w całym Kościele powszechnym od 1570 do 1962 roku, kiedy to papież Jan XXIII wprowadził do niej korekty i opublikował drugie wydanie obowiązującego rytu rzymskiego. Ostatnie poprawki naniósł papież Benedykt XVI w roku pańskim 2007, zmieniając w niej pewne formuły Liturgii Wielkiego Piątku.
Jaki jest obecnie status prawny omawianej formy liturgii?
Należy zaznaczyć, że mszał z 1570 roku w wersji wydanej przez Jana XXIII w 1962 nie został nigdy zniesiony lub wręcz zakazany (co podkreślił Benedykt XVI w motu proprio Summorum Pontificum). Co więcej pomimo reformy liturgii katolickiej, dokonanej po II soborze watykańskim (m.in. wprowadzenie Novus Ordo Missae – msza w skróconej formie, pozbawiona pewnych obrzędów, w językach narodowych) przez papieża Pawła VI, forma trydencka jest nadal uważana przez Kościół katolicki za godziwą i ważną. Ważne jest także to, że każdy kapłan obrządku rzymsko-katolickiego ma prawo do jej celebrowania i nie może być zmuszany do sprawowania zreformowanej mszy, a także nie może być karany za przywiązanie do starego rytu. Żaden też biskup nie ma prawa zabronić żadnemu katolickiemu duchownemu jej odprawiania. Tak więc Ordo Missae i Novus Ordo Missae mają status równorzędny w Kościele Katolickim (czytaj: powszechnym). Jan Paweł II w swoim motu proprio Ecclesia Dei z 1988 roku rekomendował biskupom ułatwienie wiernym przywiązanym do rytu trydenckiego pielęgnowanie tej tradycji liturgicznej. Również i w tym celu powołano specjalną Papieską Komisję Ecclesia Dei, roztaczającą opiekę nad klerem i wiernymi przywiązanymi do formy trydenckiej. Z kolei w dniu 7 lipca 2007 roku papież Benedykt XVI we wspomnianym już wcześniej przeze mnie motu proprio Summorum Pontificum zezwolił na odprawianie mszy trydenckiej każdemu kapłanowi bez konieczności zgody biskupa od 14 września 2007 roku.
Wnioski są więc następujące (w zgodzie z prawem kościelnym, wszelkimi dokumentami soborowymi i papieskimi):
  1. Każdy kapłan katolicki jest uprawniony do odprawiania mszy świętej rytu Ordo Missae
  2. Żaden kapłan katolicki nie może być zmuszony do odprawiania mszy Novus Ordo Missae
  3. Żaden kapłan katolicki nie może być karany za przywiązanie do tradycyjnej formy Ordo Missae
  4. Żaden biskup (tym bardziej proboszcz) nie ma prawa zabronić żadnemu kapłanowi katolickiemu odprawiania Ordo Missae, wręcz na życzenie kapłana chcącego sprawować taką liturgię powinien mu to umożliwić
  5. Na mocy motu proprio Summorum Pontificium papieża Benedykta XVI żaden kapłan katolicki nie musi mieć zgody biskupa (tym bardziej proboszcza) na odprawianie Ordo Missae.
  6. Ordo Missae ma status taki sam jak Novus Ordo Missae i jest w pełni godziwa i ważna.
  7. Każdy katolik ma prawo uczestniczyć zarówno w liturgii Ordo Missae jak i Novus Ordo Missae.
  8. Ordo Missae zawsze sprawowana jest w języku łacińskim, choć dopuszczone jest czytanie lekcji, jak i Ewangelii w języku narodowym, no i oczywiście głoszenie kazania
  9. Ordo Missae ma formę dosyć rozbudowaną, dlatego też msza trwa około 1 godziny i 15 minut (czasem krócej, a czasem dłużej)
  10. Ordo Missae ugogaca nie tylko cały Kościół powszechny, lecz także partykularny, a co za tym idzie każdego wiernego w niej uczestniczącego
Jakie wspólnoty w sposób szczególny przeznaczone są do sprawowania Ordo Missae?
Spośród stowarzyszeń katolickich, które powołano do celebracji liturgii eucharystycznej w omawianym rycie, najstarszym jest Bractwo Kapłańskie Świętego Piotra. Wydzieliło się ono z Bractwa św. Piusa X (tzw. „lefebryści”) w 1988 po tym, jak zwierzchnik Bractwa, arcybiskup Marcel Lefebvre, wyświęcił bez zgody Stolicy Apostolskiej czterech kapłanów na biskupów, zaciągając tym samym na siebie ekskomunikę. Innymi wspólnotami stosującymi mszał przedsoborowy, lecz znajdującymi się w pełnej łączności ze Stolicą Apostolską są: Instytut Chrystusa Króla, Instytut Dobrego Pasterza, Bractwo Świętego Wincentego Ferrera i Apostolska administratura personalna Świętego Jana Marii Vianneya.
Bez wątpienia forma „trydencka” bardzo jest potrzebna w dzisiejszych czasach, kiedy szerzy się kryzys wewnątrz Kościoła. Właściwie powrót do korzeni mszy, jej celebracja, może a wręcz jest to wielce prawdopodobne, iż odwróci bieg wydarzeń gładząc ów kryzys, który bez wątpienia nastał po II Soborze Watykańskim wraz z ustanowieniem Novus Ordo Missae i licznymi nadużyciami liturgicznymi popełnianymi przez kapłanów w trakcie jej sprawowania, co boli nie tylko wszystkich oddanych tradycji i Bogu, ale  przede wszystkim samego Mistrza – Jezusa Chrystusa. Oczywiście pragnę podkreślić, że nie jestem ani przeciwnikiem Novus Ordo Missae, ani Soboru Watykańskiego II. Zachęcam jednak Was wszystkich, byście przynajmniej raz w swoim życiu udali się na mszę „trydencką” i dojrzeli jakie niesie ona sama w sobie bogactwo dla duszy. Zobaczycie wówczas to, co oglądali i w czym uczestniczyli Wasi dziadkowie, pradziadkowie i ogólnie przodkowie (dawniej, co już wcześniej zostało przytoczone) była to jedyna forma sprawowania mszy przenajświętszej.
Poniżej załączam linki do stron internetowych poświęconych tematyce mszy wszechczasów, gdzie naprawdę bardzo dużo można przeczytać na temat mszy i duchowych skarbów, jakie ze sobą niesie:
Strona poświęcona w 100% Ordo Missae:
Nagranie Ordo Missae bez wiernych:
Nagranie Ordo Missae z udziałem wiernych:
Nagranie Ordo Missae z udziałem biskupa:
Nagranie Ordo Missae z komentarzem:
Nagranie z porównaniem Ordo Missae vs. Novus Ordo Missae:
Nagranie z porównaniem Starej i Nowej Mszy:
Krótka analiza krytyczna Novus Ordo Missae dokonana w 1969 roku przez dwóch kardynałów:
Wykaz błędów szerzących się w świecie zawartych przez papieża Piusa IX w Syllabusie:
Strona internetowa bractwa św. Piotra, obszaru Polski, z siedzibą w Krakowie:
Międzynarodowa strona internetowa bractwa św. Piotra:
Ordo Missae – stałe części mszy świętej:




Piotr Żak – rocznik 1990, magister stosunków międzynarodowych (Uniwersytet Jagielloński) oraz magister amerykanistyki (Uniwersytet Jagielloński), oba tytuły uzyskane w 2014 roku. Zainteresowania naukowe: historia, dyplomacja, prawo międzynarodowe publiczne oraz teologia. Planowany doktorat w zakresie nauk społecznych, stricte stosunków międzynarodowych. W wolnych chwilach: podróże, fotografia przyrody oraz bieganie i jazda na rowerze. Członek Związku Strzeleckiego „Strzelec” Równość Wolność Niepodległość. Numer ORCID: https://orcid.org/0000-0002-9145-2816.

WIERZYĆ W KOŚCIÓŁ

Wierzyć w Kościół, pojęcie to spotykamy jako jeden z artykułów katolickiego wyznania wiary. Co ono oznacza w szerszym pojęciu? Czy w ogóle kiedykolwiek zastanawialiśmy się nad tym w „co” lub w „kogo” wyznajemy naszą wiarę, mówiąc: „wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół” (wyznanie nicejsko-konstantynopolitańskie)?
Jak już wiemy Kościół ma pięć zasadniczych przymiotów. Co one jednak oznaczają, postaram się w dalszej części rozważania wyjaśnić. Najpierw jednak należałoby ogólnie zdefiniować pojęcie Kościoła. Mianowicie, jest to duża wspólnota religijna wyznająca wspólnego Boga i system wartości poprzez pewne artykuły. Więc czy wyznając wiarę w Kościół, wyznajemy tym samym wiarę w Boga? Tak. Bowiem cały skład apostolski, bądź jego rozwinięta forma, znana powszechnie pod nazwą wyznania nicejsko – konstantynopolitańskiego, jest oddaniem aktu wiary w Stwórcę poprzez różne artykuły tejże wiary. Kościół nie jest we właściwym sensie tego słowa budynkiem, jak wielu ludzi sądzi, lecz to ogół wyznawców. Kościół tworzymy my sami, czyli wierni. Prawidłowo, by nie wypaczać pojęcia „Kościoła” lub, by go nie materializować, najlepiej dom modlitw określać mianem „świątynia”. Tym samym będzie to rozwiązaniem przed popadaniem w błędne mniemania. Pamiętajmy, iż Kościół ustanowił sam nasz Pan Jezus Chrystus. Tak jak jeden jest Pan, tak i jeden jest Kościół. Kolejnym zatem błędem jest dokonywany przez niektórych podział na Kościół łagiewnicki i Kościół toruński. Wszyscy bowiem jesteśmy wyznawcami tego samego Pana Jezusa, mimo czasami występujących różnic zdań w pewnych kwestiach polityczno – społecznych. Jednak pomimo tego nie dzielmy nigdy więcej Kościoła. Pamiętajmy raz na zawsze, iż tak jak Pan Jezus jest jeden, tak jeden jest Kościół, który powinien zawsze stanowić jedność, łączyć a nie dzielić. Jednak, jeśli jakaś owca zaginie, wówczas pasterz winien udać się w poszukiwania jej, by odnaleźć ją i na nowo przyłączyć do grona dzieci bożych Kościoła. Albowiem wszystko należy uczynić, by ci, którzy odeszli od Kościoła do niego powrócili. Jedność Kościoła jest zatem jednością w Panu Bogu. Świętość Kościoła z kolei wynika ze świętości jego założyciela. Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz! (Kpł 19, 2)Ja jestem Pan, który was uświęca! (Kpł 20, 8) oraz  Św. Piotr pisze na przykład: W całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi, na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: <<Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty>> (1 P 1, 15-16). Kościół swą świętość czerpać powinien ze świętości Boga. Pamiętajmy jednak, iż Kościół tu na ziemi (czytaj: Kościół pielgrzymujący) tworzą ludzie, a więc każdy z nas. Jedno jest jednak pewne, gdyby nie łaska boża, Kościoła by już dawno nie było, a może nawet nigdy by nie powstał. Tak więc, módlmy się każdego dnia o nieustanne uświęcanie całego Kościoła począwszy od wszystkich jego członków a skończywszy na widzialnej głowie – papieżu. Amen!
Niech Bóg w każdej chwili istnienia świata otacza Kościół swą troską!



Piotr Żak – rocznik 1990, magister stosunków międzynarodowych (Uniwersytet Jagielloński) oraz magister amerykanistyki (Uniwersytet Jagielloński), oba tytuły uzyskane w 2014 roku. Zainteresowania naukowe: historia, dyplomacja, prawo międzynarodowe publiczne oraz teologia. Planowany doktorat w zakresie nauk społecznych, stricte stosunków międzynarodowych. W wolnych chwilach: podróże, fotografia przyrody oraz bieganie i jazda na rowerze. Członek Związku Strzeleckiego „Strzelec” Równość Wolność Niepodległość. Numer ORCID: https://orcid.org/0000-0002-9145-2816.

REKONSTRUKCJA ZDARZEŃ PORANKA ZMARTWYCHWSTANIA JEZUSA CHRYSTUSA

  1.     Jezus zmartwychwstaje nie naruszając płótna i chusty, przenika skalne mury, nie naruszając głazu ( Wszedł on do wnętrza grobu i ujr...