Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 1 kwietnia 2021

RZECZ O ZMARTWYCHWSTANIU CHRYSTUSA. PRÓBA ODPOWIEDZI M.IN. NA PYTANIE – JAK JEZUS MÓGŁ ZMARTWYCHWSTAĆ Z NAUKOWEGO PUNKTU WIDZENIA?

 Jeśli nie ma zmartwychwstania, to i Chrystus nie zmartwychwstał. A jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara. Okazuje się bowiem, że byliśmy fałszywymi świadkami Boga, skoro umarli nie zmartwychwstaną, przeciwko Bogu świadczyliśmy, że z martwych wskrzesił Chrystusa (1 Kor 15, 13-15)

Zmartwychwstanie ciał przekracza naszą wyobraźnię i nasze rozumienie; jest dostępne wierze (KKK 1000)

Ludzie (wierzący) od dawna zastanawiali się i wciąż to czynią, zadając sobie przy tym pytanie, już nie czy, ale ja martwe ciało Jezusa powróciło do życia, ulegając przemienieniu? Nie da się tego w żaden jednoznaczny sposób rozwikłać, gdyż to są kwestie okryte tajemnicą dla ludzkiego pojęcia, wykraczające poza obecny stan wiedzy. Aczkolwiek jak najbardziej jest możliwym wysnuwanie mniej lub bardziej naukowych, prawdopodobnych lub nie teorii.

 

 

ZMARTWYCHWSTANIE CZY WSKRZESZENIE JEZUSA?

 

 

Oczywiście należy podkreślić, że koniecznym jest odróżnienie zmartwychwstania jezusowego od wskrzeszenia, np. Łazarza czy córki Jaira. Bowiem ci zostali wskrzeszeni raz na powrót do życia ziemskiego a dwa przez samego Boga. Ich ciała nie uległy przemianie w ciała uwielbione, co zresztą podkreśla Magisterium KK w kanonie 646 KKK: Zmartwychwstanie Chrystusa nie było powrotem do życia ziemskiego, jak to miało miejsce w przypadku wskrzeszeń, których dokonał Jezus przed Paschą: córki Jaira, młodzieńca z Naim, Łazarza. Te fakty były wydarzeniami cudownymi, ale osoby cudownie wskrzeszone mocą Jezusa powróciły do "zwyczajnego" życia ziemskiego. W pewnej chwili znów umrą. Zmartwychwstanie Chrystusa jest istotowo różne. W swoim zmartwychwstałym ciele Jezus przechodzi ze stanu śmierci do innego życia poza czasem i przestrzenią. Ciało Jezusa zostaje w Zmartwychwstaniu napełnione mocą Ducha Świętego; uczestniczy On w Boskim życiu w stanie chwały, tak że św. Paweł może powiedzieć o Chrystusie, że jest "człowiekiem niebieskim" (Por. 1 Kor 15, 35-50). Z kolei Jezus wstał z martwych nie do swojego ziemskiego cierpiętliwego ciała, nie powrócił do swojego ziemskiego życia to raz a dwa dokonał tego własną boską mocą (należy dodać, że nie ma żadnej sprzeczności między tym stwierdzeniem a fragmentami Pisma Świętego, gdzie jest mowa o tym, że to Bóg wskrzesił Jezusa: Rz 4, 24; Rz 10, 9; 1 Kor 6, 14; 1 Kor 15, 15; 2 Kor 4, 14; Ef 1, 20; Gal 1, 1; Kol 2, 12; 1 Tes 1, 10). Natomiast w innych fragmentach jest rzecz o tym, że Pan Jezus powstał z martwych: Mk 16, 6; Mk 8, 31; Mk 9, 31; Mk 10, 33; Łk 24, 34; 1 Tes 4, 14; Rz 6, 4. 9; Rz 7, 4; Rz 8, 34; 1 Kor 15, 3; 2 Kor 5, 15). Aczkolwiek nigdzie nie jest ujęte, że Ojciec wskrzesił Jezusa. Zawsze jest mowa o Bogu, czyli Boskiej mocy czy to Ojca (Gal 1, 1: "Bóg Ojciec wskrzesił") czy własnej Syna ("zmartwychwstał"). Sformułowanie, że "Ojciec wskrzesił", w połączeniu ze zdaniem, że "Jezus nie zmartwychwstał Swoją mocą", sugeruje czy może zostać zinterpretowane tak, jakoby tylko Ojciec był Bogiem, nie Jezus Chrystus. To mniemanie zostało uroczyście potępione już na pierwszym soborze powszechnym w Nicei (325) przeciw herezji arianizmu i adopcjanizmu[1]. Zdanie "Bóg wskrzesił" to oznacza także działanie Bóstwa Jezusa Chrystusa, który jest prawdziwym Bogiem. Wskrzeszone zostało tylko Ciało Jezusa Chrystusa. Gdy Biblia opisuje, że Jezus Chrystus "zmartwychwstał", to inaczej powstał z martwych jako Osoba, czyli Bóg-Człowiek, którego człowieczeństwo umarło na krzyżu, a ożyło w Zmartwychwstaniu. Warto na podkreślenie tej tezy przytoczyć przepisy z Katechizmu Kościoła Katolickiego: Zmartwychwstanie Chrystusa jako transcendentne wkroczenie Boga w stworzenie i w historię jest przedmiotem wiary. Działają w nim równocześnie trzy Osoby Boskie i ukazują swoją własną oryginalność. Zmartwychwstanie dokonało się mocą Ojca, który "wskrzesił" (Por. Dz 2, 24. Chrystusa, swego Syna, i przez to w doskonały sposób wprowadził Jego człowieczeństwo – wraz z Jego ciałem – do Trójcy. Jezus zostaje ostatecznie objawiony jako "ustanowiony według Ducha Świętości przez powstanie z martwych pełnym mocy Synem Bożym" (Rz 1, 3-4). Św. Paweł podkreśla ukazanie się mocy Bożej (Por. Rz 6 4- 2 Kor 13, 4; Flp 3,10; Ef 1, 19-22; Hbr 7, 16. przez dzieło Ducha, który ożywił martwe człowieczeństwo Jezusa i powołał go do chwalebnego stanu Pana (KKK 648)

Jeśli chodzi o Syna, to dokonuje On swego własnego zmartwychwstania swoją Boską mocą. Jezus zapowiada, że Syn Człowieczy będzie musiał wiele cierpieć i umrzeć, a następnie zmartwychwstanie (w czynnym znaczeniu tego słowa) (Por. Mk 8, 31; 9, 9-31; 10, 34). A w innym miejscu stwierdza wprost: "Życie moje oddaję, aby je... znów odzyskać... Mam moc je oddać i mam moc je znów odzyskać" (J 10, 17-18). "Wierzymy, że Jezus istotnie umarł i zmartwychwstał" (1 Tes 4, 14) (KKK 649)

Ojcowie Kościoła kontemplują Zmartwychwstanie, wychodząc od Boskiej Osoby Chrystusa, która pozostała zjednoczona z Jego duszą i Jego ciałem, rozdzielonymi od siebie przez śmierć: "Przez jedność Boskiej natury, która pozostaje obecna w każdej z dwóch części człowieka, jednoczą się one na nowo. W ten sposób śmierć dokonuje się przez rozdzielenie elementu ludzkiego, a zmartwychwstanie przez połączenie dwóch rozdzielonych części" (Św. Grzegorz z Nyssy, In Christi resurrectionem, 1: PG 46, 617 B; por. także Statuta Ecclesiae Antiqua: DS 325; Anastazy II, list In prolixitate epistole: DS 359; Hormizdas, list Inter ea quae: DS 369; Synod Toledański XI: DS 539) (KKK 650)[2]. Reasumując tę kwestię należy stwierdzić, że Jezus z martwych powstał jako Bóg w swym człowieczeństwie. Jego ciało nie uległo jednak skażeniu (rozkładowi).

 

 

ZMARTWYCHWSTANIE CIAŁA CZY DUCHA? JEZUS OBJAWIA SIĘ CIELEŚNIE CZY JAKO DUCH?

 

 

Warto podkreślić, że z biblijnego punktu spojrzenia już Stary Testament nie nauczał o zmartwychwstaniu duchów, lecz ciał (Hi 19, 26; Dn 12, 2; Iz 26, 19). Również Nowy Testament uczy o wskrzeszeniu ciał, a nie duchów: Podobnie rzecz się ma ze zmartwychwstaniem. Zasiewa się zniszczalne – powstaje zaś niezniszczalne; sieje się niechwalebne – powstaje chwalebne; sieje się słabe – powstaje mocne; zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe. Jeżeli jest ciało ziemskie powstanie też ciało niebieskie (1 Kor 15, 42-44). O powstaniu z martwych ciała Jezusa przepowiadają słowa z: Mt 28, 6-9; Mk 16, 14; Łk 24, 39; Dz 1, 3; J 2, 21; m.in. On zaś mówił o świątyni swego ciała. Gdy zmartwychwstał przypomnieli sobie uczniowie Jego. Z kolei w Flp 3, 21 jest wprost napisane: który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała. Jezus powrócił do życia w ciele, co niezaprzeczalnie potwierdzają kolejne Byłem umarły, a oto jestem żyjący (Ap 1, 17), A jak nosiliśmy obraz ziemskiego człowieka, tak też nosić będziemy obraz człowieka niebieskiego (1 Kor 15, 49). Chrystus nie mówił, że zmartwychwstanie jako duch, ale jako osoba posiadająca ciało (J 2, 21; Mk 8, 31; 10, 33; Mt 17:22). Ciało Jezusa umarło i złożono je w grobie (Mt 27, 59). Ono też powstało z martwych (Mk 16, 6; Łk 24, 6). Gdyby On zmartwychwstał jako duch, dziwne by było odsuwanie kamienia grobowego, który przecież nie przeszkadza duchowi (Mk 16, 4). Zmartwychwstały dał wyraz swojej cielesności po zmartwychwstaniu w słowach: Popatrzcie na moje ręce i nogi, to Ja jestem. Dotknijcie Mnie i przekonajcie się: duch nie ma ciała, ani kości, jak widzicie, że Ja mam (Łk 24, 39). Ojciec Niebieski ożywia Duchem: przywróci do życia nasze śmiertelne ciała, mocą mieszkającego w nas swego Ducha (Rz 8, 11). Niektórzy, np. Świadkowie Jehowy twierdzą, że Chrystus usprawiedliwiony został w Duchu (1 Tm 3, 16). Sugerują, że On zmartwychwstał jako duch. Jednakże usprawiedliwiony to Ten, którego działalność została usprawiedliwiona i potwierdzona przez Ducha (Hbr 5, 7; Rz 1, 4). Usprawiedliwienie nie oznacza, że jesteśmy lub będziemy duchami po naszym (powszechnym) zmartwychwstaniu ciał. Co więcej Św. Paweł na Areopagu, mówiąc o zmartwychwstaniu Jezusa, dokonał konfirmacji Jego człowieczeństwa, a nie uczył o duchu: Dlatego, że wyznaczył dzień, w którym sprawiedliwie będzie sądzić świat przez Człowieka, którego na to przeznaczył (Dz 17, 31). Pisał też, że przez człowieka dokona się zmartwychwstanie. (...) w Chrystusie wszyscy ożywieni będą (1 Kor 15, 22), jeden też [jest] pośrednik między Bogiem a ludźmi, człowiek, Chrystus Jezus (1 Tm 2, 5). Określenie Jezusa w niebie pojęciem Syn Człowieczy (Dz 7, 56; Ez 3, 11; Lb 23, 19; J 6, 62. 3, 13, Mk 13, 26) sugeruje ten sam wniosek. Człowiek to bowiem ustrój komplementarny, tj. ciało (sfera fizykalna) i dusza (sfera duchowa). Po zmartwychwstaniu Jezus, dusza Jego (tchnienie) powróciło do ciała ożywiając je, a właściwie przemieniając w tajemniczy sposób w ciało uwielbione, wyjęte spod praw fizyki i biologii, opierające się barierom nauki. Dalej niektórzy krytycy czasem zgadzają się, że Jezus miał po swoim ożywieniu ciało, lecz tzw. duchowe, tzn. był duchem. Powołują się na 1 Kor 15, 44: Jeżeli jest ciało zmysłowe, powstanie też ciało duchowe. Nie można, jednakże mylić i mieszać ciała duchowego z duchem. Tu rzecz o tym, że takie ciało (duchowe), to takie, które postępuje wg Ducha (Rz 8, 4). Tak samo jak mowa o ciele zmysłowym, to nie zmysł, lecz ciało postępujące według zmysłów: Oto czego uczę: postępujcie według Ducha, a nie spełniajcie pożądania ciała (Ga 5, 16), Człowiek zmysłowy bowiem nie pojmuje tego co jest z Bożego Ducha (1 Kor 2, 14). Tak też św. Paweł, w wersecie o ciele duchowym, zapowiada, że w przyszłości wszystkie ciała będą kierowane Duchem Bożym i będą chwalebne (Flp 3, 21). Jeden z pierwszych ojców Kościoła, Św. Ignacy: Ja bowiem wiem i wierzę, że nawet po swoim zmartwychwstaniu Jezus był w ciele (...). A po swym zmartwychwstaniu Jezus jadł i pił razem z nimi jako istota cielesna, chociaż duchowo był zjednoczony z Ojcem (Do Kościoła w Smyrnie 3:1). Ważną prefigurą zmartwychwstania ciała Pana jest powołanie się przez Niego samego na znak Jonasza (Mt 12, 39). Jonasz przebywający „trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby” ukazał się ludziom w ciele. Natomiast Kol 2, 9 stwierdza, że też po zmartwychwstaniu w Chrystusie mieszka cała Pełnia: Bóstwo, na sposób ciała. Nie zamieszkało Bóstwo w Duchu, lecz mieszka w ciele. Kościół katolicki wyraźnie naucza, wedle Flp 3, 20, że z nieba oczekujemy Chrystusa w ciele chwalebnym. W 1 Kor 15, 50 chodzi o „ciało śmiertelne”, które nie może wejść do nieba (Mt 16, 17; Ga 1, 16). Nie dotyczy wobec tego pouczenie z 1 Kor 15, 50 ciała chwalebnego, zmartwychwstałego, które otrzymamy od Chrystusa podczas zmartwychwstania (Flp 3, 21; 1 Kor 15, 53). W śmierci i zmartwychwstaniu istotą nie jest całkowite zniszczenie oraz nowe stworzenie ex nihilo (z niczego), ani też proste ożywienie zwłok, ale odkupienie ciała (por. Rz 8, 23). 

 

 

JAKIE CIAŁO MIAŁ ZMARTWYCHWSTAŁY CHRYSTUS?

 

 

Warto zauważyć, iż Jezus nie powrócił do życia w swoim ziemskim ciele poddanym prawom natury. To ciało bez wątpienia było inne, nie w zasadzie wyglądu fizycznego, ale właściwości swoich. Według Sewerianusa nikt nie uważa, że Jezus zmartwychwstając zmienił rysy swojej twarzy. Rzecz jest o Jego sylwetce, bo w ciele Chrystusa nie było zniekształceń ani dysproporcji, które miało usunąć Zmartwychwstanie, gdyż ciało to było poczęte za sprawą Ducha Świętego. Od momentu Zmartwychwstania stało się jednak promienne blaskiem chwały. Toteż Sewerianus dalej mówi: „Przemienia się wygląd postaci, kiedy to, co śmiertelne, staje się nieśmiertelnym. Nie tracąc swych cech charakterystycznych postać staje się promienną"[3]. Właściwości zmartwychwstałego ciała Jezusa, jakie można wywnioskować na podstawie słów z kart Pisma Świętego: zdolność ukazywania się i nagłego znikania (Niewiasty: Mt 28, 9-10; J 20, 11-18; Piotr, potem Dwunastu: 1 Kor 15, 5; Łk 24, 34. 36; 500 osób: 1 Kor 15, 4-8), wchodzenie w kontakt fizyczny z apostołami (obie właściwości, tj. nagłe pojawianie się pomimo bariery fizycznej – zamkniętych drzwi, jak i znikanie oraz wchodzenie w kontakt fizyczny poprzez dotyk, spożywanie posiłku, co udowadniają następujące fragmenty: Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, gdy drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: «Pokój wam!» A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok (J 20, 19-20), Następnie rzekł do Tomasza: «Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym!» Tomasz Mu odpowiedział: «Pan mój i Bóg mój!» Powiedział mu Jezus: «Uwierzyłeś dlatego, ponieważ Mnie ujrzałeś? Błogosławieni, którzy nie widzieli, a uwierzyli» (J 20, 27-29), Gdy tak rozmawiali i rozprawiali z sobą, sam Jezus przybliżył się i szedł z nimi. Lecz oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali (…) Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu (Łk 24, 15-16; 30-31), A gdy rozmawiali o tym, On sam stanął pośród nich i rzekł do nich: «Pokój wam!» Zatrwożonym i wylękłym zdawało się, że widzą ducha. Lecz On rzekł do nich: «Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach? Popatrzcie na moje ręce i nogi: to Ja jestem. Dotknijcie się Mnie i przekonajcie: duch nie ma ciała ani kości, jak widzicie, że Ja mam». Przy tych słowach pokazał im swoje ręce i nogi. Lecz gdy oni z radości jeszcze nie wierzyli i pełni byli zdumienia, rzekł do nich: «Macie tu coś do jedzenia?» Oni podali Mu kawałek pieczonej ryby. Wziął i jadł wobec nich (Łk 24, 36-42). Tak więc uczniowie mogli nawiązywać kontakt wzrokowy (widzieli Jezusa), słuchowy (słyszeli Jezusa), dotykowy (mogli Jezusa dotknąć). Byli też świadkiem spożywania pokarmu przez Jezusa (zapewne jadł wobec nich, aby zobaczyli i uwierzyli, że nie jest duchem a nie dlatego, że był głodny czy spragniony). Pytanie, dlaczego Jego bliscy nie mogli go rozpoznać? Są tu następujące odpowiedzi: 1. Uczniowie nie poznawali Pana nie dlatego, że przybierał On jako duch różne ciała, aczkolwiek, iż oczy ich były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali (Łk 24, 16); 2. Nie dowierzali oni w możliwość zmartwychwstania Chrystusa (J 20, 9, Łk 24, 11), więc nie spodziewali się Go spotkać (Łk 24, 38); 3. Nie wierząc, że On zmartwychwstał, spodziewali się prędzej spotkać Go jako ducha (Łk 24, 37), niż w ciele; 4. Byli zapłakani (J 20, 13; Mk 16, 10) i przestraszeni (Łk 24, 37; Mt 28, 10), a niektórzy (np. J 21, 4) mogli nie rozpoznać Go jak ludzie, którzy nie poznali uzdrowionego młodzieńca: Jedni twierdzili: Tak to jest ten, a inni przeczyli: Nie, jest tylko do tamtego podobny (J 9, 9); 5. Nie poznali Jezusa, gdyż był On początkowo oddalony od nich o ok. 90 m (J 21, 4, 8). Często jednak Jezus był poznawany, choć czasem dopiero w konkretnej sytuacji czy czynności, np. Maria Magdalena poznała go w momencie gdy zwrócił się do niej po imieniu (dotąd była pewna, iż rozmawia z ogrodnikiem), podczas łamania chleba (uczniowie z Emaus), ale i w Wieczerniku wobec apostołów, gdy okazywał im przebite ręce, nogi i bok, co nie potwierdza koncepcji zmiany materializowanego ciała Chrystusa, ale i nie może jej definitywnie zaprzeczyć, gdyż materializując się i dematerializując Jezus mógł przybierać dokładnie to samo ciało, a nie jak uważają Świadkowie Jehowy – każde inne (np. Mt 28, 9.17; Łk 24, 34). NT nie twierdzi, że Jezus materializował się, lecz iż „ukazywał się”, tzn. dawał się zobaczyć (Mk 16, 9-14; Łk 24, 34; J 21, 1; Dz 1, 3. 13. 31; 1 Kor 15, 5-8). Później znikał Apostołom z oczu (Łk 24, 31). Oczywiście nie jest to sprzeczne w żaden sposób z teorią materializacji i dematerializacji, ale o tym nieco dalej będzie więcej. Niektórzy pisarze utrzymują, że fakt wejścia Chrystusa do uczniów przez drzwi zamknięte, a więc to, że ciało Chrystusa w pewnym momencie znalazło się w miejscu zajmowanym przez inny byt materialny, tłumaczy się nie cudem, lecz właściwościami uwielbionego ciała, choć ciała prawdziwego[4]. Jezus uczynił to dlatego, że: 1) taka była natura uwielbionego ciała, 2) taka była potęga zjednoczonego z nim Bóstwa. Tego do końca nie wiadomo. Św. Augustyn stwierdził, że niektórzy pisarze wysunęli następujący zarzut: „Jeżeli by to było ciało, właśnie to, które zawisło na krzyżu i powstało z grobu, w jaki sposób mogłoby ono wejść przez drzwi zamknięte?”. Odpowiadając na tę trudność mówi Augustyn: „Gdybyś pojął sposób, nie byłoby cudu; tam, gdzie zawodzi rozum, buduje wiara”. A w innym miejscu mówi: „Zamknięte drzwi nie stanowiły żadnej przeszkody dla konsystencji ciała, w którym było Bóstwo; Ten, który rodząc się nie naruszył dziewictwa Matki, mógł wejść bez otwierania drzwi". I to samo mówi św. Grzegorz[5]. „Ciało duchowe", czyli poddane duchowi. Każda czynność ciała chwalebnego, jeżeli ono ma być w pełni poddane duchowi, musi przeto podlegać woli ducha. Warto przytoczyć w tej kwestii kanon 645 KKK: (…) Zmartwychwstałe ciało, w którym się im ukazuje, jest tym samym ciałem, które zostało umęczone i ukrzyżowane, ponieważ nosi On jeszcze ślady swojej męki (Por. Łk 24, 40; J 20, 20. 27). To autentyczne i rzeczywiste ciało posiada jednak równocześnie nowe właściwości ciała uwielbionego: nie sytuuje się ono już w czasie i przestrzeni, ale może uobecnić się na swój sposób, gdzie i kiedy chce (Por. Mt 28, 9. 16-17; Łk 24, 15. 36; J 20, 14. 19. 26; 21, 4) ponieważ Jego człowieczeństwo nie może już być związane z ziemią i należy wyłącznie do Boskiego panowania Ojca (Por. J 20, 17). Z tego powodu Jezus Zmartwychwstały jest całkowicie wolny w wyborze form ukazywania się: w postaci ogrodnika (Por. J 20,14-15) lub "w innej postaci" (Mk 16, 12) niż ta, jaką znali uczniowie, by w ten sposób wzbudzić ich wiarę (Por. J 20, 14. 16; 21, 4. 7). Kościół więc naucza w jasny sposób, że Chryste miał to samo ciało ze śladami męki, ale jednocześnie inne, nadnaturalne (nieznane nauce, wykraczające poza wszelkie prawa naukowe) właściwości, przypadłości. Objawia się komu chce i jak chce. Chrześcijańska nauka o człowieku za św. Tomaszem definiuje duszę ludzką jako formę ciała (anima forma corporis). Ludzkie ciało jest czymś więcej aniżeli tylko sumą cząsteczek materii. Ciało staje się ciałem konkretnego człowieka poprzez kształtującą moc duszy i jest jej cielesnym wyrazem. Identyczność uwielbionego ciała z ciałem z naszego ziemskiego życia, nie będzie uzależniona od identyczności atomów i molekuł, ale od kształtującej mocy duszy, która jest przecież formą ciała.

 

 

WŁAŚCIWOŚCI ZMARTWYCHWSTAŁEGO CIAŁA

 

 

Ciało uwielbione – w doktrynie katolickiej oznacza stan ciała w momencie jego zmartwychwstania. Pogląd ten wiąże się z chrześcijańską koncepcją człowieka, w której jego strona duchowa i materialna jest ze sobą nierozerwalnie powiązana: konkretnego człowieka tworzy jego strona duchowa i konkretne ciało. Ze względu na fakt, że zmartwychwstanie jest przejściem do rzeczywistości transcendentnej to oznacza jakościową przemianę całego człowieka odpowiednią do tego przejścia. Stąd można stwierdzić, że czyściec istnieje jako stan duszy / miejsce oczyszczenia (przemiany jakościowej) przed wkroczeniem do Chwały i Przybytku Najświętszego Boga. Tym samym zmartwychwstanie jest zachowaniem jednostki w jej niepowtarzalności, a więc w zmartwychwstaniu następuje przemiana ciała fizycznego w ciało uwielbione. Dla św. Pawła z Tarsu (1 Kor 15; 2 Kor 5) ciało to nie jest wskrzeszonym ciałem fizycznym obdarzonym nowymi właściwościami, jak np. nieśmiertelność i przenikalność, lecz zupełnie nowym ciałem przeznaczonym do życia po paruzji. Taki jest pogląd Pawłowy. Nie do końca jest on jednak zgodny z tym, jakie było ciało uwielbione zmartwychwstałego Jezusa – nosiło pozostałości, ślady ciała doczesnego – znaki męki. Ciężko tu więc rozsądzić, czy rację ma tu Paweł czy ci, co uważają, że ciało uwielbione to będzie to samo ciało ziemskie, ale przemienione, bez wszelkich defektów.  Z kolei wg św. Tomasza z Akwinu[6] ciało to będzie materialne, aczkolwiek bardziej uduchowione i subtelne, tzn. całkowicie podległe duszy, będzie nieśmiertelne, nie będzie odczuwać cierpienia, chorować ani starzeć się, będzie piękne i jaśniejące. Będzie też mogło poruszać się z nieskończoną szybkością bez zmęczenia. Reasumując, ciało uwielbione i jego właściwości to: 1) nieśmiertelność; 2) niecierpiętliwość; 3) przenikalność; 4) materialne acz podporządkowane duszy; 5) piękne i nie starzejące się (wykraczające więc poza wymiar czasu); 6) poruszające się w oka mgnieniu (być może samą myślą – pomyślisz o jakimś miejscu i tam w mig będziesz, czyli wykraczające poza wymiar przestrzeni); 7) jaśniejące (Chwałą Bożą i własnej świętości – będącej odbiciem Chwały Pańskiej).

Według doktryny katolickiej w ciele uwielbionym Chrystus pojawiał się uczniom po Zmartwychwstaniu, jego matka Maryja otrzymała ciało uwielbione za życia, by móc wstąpić do nieba (Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny).

 

 

JAK ZMARTWYCHWSTAŁ CHRYSTUS?

 

 

Święty Paweł pisze: A jak zmartwychwstają umarli? W jakim ukazują się ciele? O, niemądry! Przecież to, co siejesz, nie ożyje, jeżeli wprzód nie obumrze. To, co zasiewasz, nie jest od razu ciałem, którym ma się stać potem, lecz zwykłym ziarnem, na przykład pszenicznym lub jakimś innym (1 Kor 15, 35-37). Dodatkowo Paweł tłumaczy, iż zasiewa się ciało zmysłowe – powstaje ciało duchowe. Dokonuje się więc transformacja, istne przeistoczenie ciała poddanego zmysłom w ciało poddane duchowi. Jeżeli jest ciało zmysłowe, jest też ciało duchowe (1 Kor 15, 44).

Jedną z teorii jaką można wysnuć jest ta całkiem naukowa – teoria anihilacji będąca domeną fizyki, co w połączeniu z badaniami Całunu Turyńskiego wydaje się dosyć prawdopodobną teorią. Chociażby na podstawie słynnego wzoru Einsteina E = mc2 naukowcy próbują w anihilacji dostrzec zamianę masy w energię. To może być doskonałą eksplikacją zmartwychwstania i powstania Całunu. W momencie zmartwychwstania, które trwało nie mniej nie więcej, tylko 0,001 s, doszło do uwolnienia olbrzymich pokładów energii, na mocy której zwłoki stały się żywym ciałem. Gdyby ten proces trwał choć odrobinę dłużej na Całunie nie utrwaliłby się żaden wizerunek; byłby on po prostu czarny. Gdyby z kolei zmartwychwstanie dokonało się szybciej, żaden wizerunek nie miałby szansy powstać. Tymczasem Całun faktycznie ma wypalenia i został nienaruszony w sensie fizycznym, tak jakby ciało przeniknęło przez płótna je okrywające. Pozostaje tajemnicą siła sprawcza, która spowodowała tak gwałtowny wybuch energii. Tak daleko nauka nie jest już w stanie sięgnąć[7], aczkolwiek wierzący wiedzą kto za tym stał…sam Bóg. Więcej o teorii anihilacji i kreacji materii można przeczytać w przypisie[8]. W skrócie: anihilacja to proces prowadzący do całkowitej destrukcji materii posiadającej masę. W fizyce anihilacją nazywamy oddziaływanie cząstki z odpowiadającą jej antycząstką, podczas którego cząstka i antycząstka zostają zamienione na fotony (zasada zachowania pędu nie dopuszcza możliwości powstania jednego fotonu – zawsze powstają co najmniej dwa) o sumarycznej energii równoważnej masom cząstki i antycząstki, zgodnie ze wzorem Einsteina: E=mc². Z punktu widzenia klasycznej elektrodynamiki jest to więc zamiana materii na promieniowanie elektromagnetyczne. W każdym razie potężna światłość, energia (prawdopodobnie promieniowanie gamma[9]) odbiła postać Chrystusa w Całunie. Tak więc Chrystus mógł swoje ciało mocą, energią przekształcić w mgnieniu oka z materii, masy w energię (choćby promieniowanie, światłość) przenikające płótna, po czym ponownie zmaterializował się, dokonał aktu kreacji materii, masy swojego ciała z energii.

Drugą teorią jest teoria równoległych wszechświatów Iwanowa (różniąca się fundamentalnie od wszechświatów kwantowych czy tych przewidywanych przez inflacyjną teorię Wielkiego Wybuchu). Te bowiem przenikają w sposób zupełny nasz wszechświat widzialny jednocześnie lokując się w innym, niepostrzegalnym wobec nas przedziale częstotliwości kosmicznych. Drugim czynnikiem mogącym rozdzielać współistniejące światy wydaje się być efekt tzw. zeroamplitudowych stanów energetycznych. Stan taki pojawia się, gdyż interferują ze sobą współbieżne fale i przeciwnych fazach. Wówczas jawi się tajemniczy z punktu obserwatora stan, w którym energia przenoszona przez te fale nie manifestuje się w żaden widoczny, mierzalny sposób. Zjawisko takie całkowicie oczywiste z punktu widzenia teorii drgań w odniesieniu do eteru stwarza warunki do materializacji i dematerializacji (w istocie rzeczy pozornej) obiektów stałych. I tutaj należy się zatrzymać. Teoria Iwanowa pomaga w zrozumieniu, dlaczego Jezus mógł swobodnie swoje ciało materializować i dematerializować, nagle pojawiając się pośród uczniów w wieczerniku, pomimo zamkniętych drzwi. Teoria Iwanowa niejako łączy się z teorią anihilacji i kreacji materii. Podążanie z energii ku masie, gęstości powoduje materializowanie się i na odwrót bieg od masy, rozrzedzanie gęstości ku energii prowadzi do dematerializacji. Jako przykład można podać prąd. Nie widać go ludzkim okiem, ale on istnieje. Jest czystą energią. Nie jest zmaterializowany. Tak samo ciało uwielbione może mieć jak najbardziej zdolność / możność egzystencji w świecie widzialnym ludzkim okiem poprzez materializację oraz egzystencję w zdematerializowanym świecie. Światy (wszechświaty) równoległe w tym wypadku mogłyby się przenikać – świat materii i niematerii, aczkolwiek nie musiałyby. Być może takie zdolności ma tylko Bóg i ewentualnie osoby, które dostąpiły Chwały Nieba ze swoim uwielbionym ciałem, jak Maryja? Być może światem równoległym jest niebo i piekło? A może są one ponad wszystkim? A może piekło zamknięte jest w materii, choć samo w sobie materią nie jest? Niebo eterem ponad wszystkim o innej częstotliwości? Na pewno kwestią nieuchwytną dla istoty ludzkiej tu na Ziemi. Warto spojrzeć także w stronę mechaniki kwantowej, fotonów, a może nawet teorii strun[10].

Trzecia teoria – to natychmiastowa przemiana ciała ziemskiego w ciało uwielbione, o innych właściwościach, wykroczenie poza przestrzeń i czas, złamanie wszelkich granic i praw przyrody w sposób nadnaturalny, niedający się zmierzyć ani obliczyć w żaden sposób, a który pozostanie na zawsze zakryty przed człowiekiem tu na Ziemi, przed jego dociekliwością. Jezus Chrystus to Bóg, ale i Człowiek. Jego człowieczeństwo zostało podporządkowane Jego bóstwu. „Ciało przemienione” w sposób oczywisty nie ma obowiązku podlegać jakimkolwiek ludzkim prawom nauki i badaniom. Jest po prostu nieuchwytnym dla tej materii.

Prawdę mówiąc wszystkie trzy teorie są prawdopodobne i niekoniecznie się wykluczaj, ba, nawet poniekąd uzupełniają się w pewnym sensie.

 

 

KIEDY ZMARTWYCHWSTAŁ CHRYSTUS I O KTÓREJ GODZINIE?

 

 

Jezus faktycznie zmartwychwstał trzeciego dnia, ale wedle ówczesnej, żydowskiej rachuby czasu. Dzień zaczynał się i kończył o zmierzchu. Noc z kolei dzieliła się na cztery równe części zwane strażami. Dzień z kolei dzielił się na cztery równe, trzygodzinne części („godziny modlitwy”) przy czym nazywały się one godziną pierwszą, godziną trzecią, godziną szóstą, godziną dziewiątą (przez całe trzy godziny mówiono np. że jest „godzina trzecia”). Oprócz tego dzień dzielono na 12 równych „małych godzin” numerowanych od 1 do 12, licząc od naszej godziny 6 rano. Czas od naszej godziny 12:00 w południe do 15:00 (żydowska 6 godzina) nazywano „pierwszym wieczorem”. Czas od godziny 15:00 do 18:00 (żydowska 9 godzina nazywano „drugim wieczorem”). Z kolei długość godzin zmieniała się w zależności od pory roku – czas światła słonecznego zawsze dzielono na 12 części). Tak więc, wedle żydowskiej rachuby czasu, na której opiera się Biblia: Jezusa ukrzyżowano o 12 naszego czasu (szóstej żydowskiego), a wyzionął ducha o 15 naszego czasu (dziewiątej żydowskiego). Ponieważ był to dzień Przygotowania, aby zatem ciała nie pozostawały na krzyżu w szabat - ów bowiem dzień szabatu był wielkim świętem – Żydzi prosili Piłata, aby ukrzyżowanym połamano golenie i usunięto ich ciała (J 19, 31). Oczywiście Jezusowi nie łamano golenia, gdyż już zmarł. Z tego tekstu jasno wynika, że Jezusa złożono do grobu jeszcze przed szabatem, który zaczynał się wraz z nowym dniem o zmierzchu o 18 naszego czasu (pierwszej straży nocnej żydowskiej). W żydowskiej rachubie czasu nawet fragment dnia liczy się jako całość, jako dzień. Czyli piątek był pierwszym dniem spoczywania ciała Jezusa w grobie. Sobota była drugim dniem kończąc się o 18:00 naszego czasu. A więc po 18 naszego czasu w sobotę następowała żydowska niedziela – trzeci dzień spoczywania Jezusa w grobie. Nie wydaje się, jakoby odróżnienie „trzy dni i trzy noce” od „trzech dni” (dla nas oczywiste) było dla Żydów czasów Jezusa kluczowe. Różne formy są używane zamiennie: 1) trzy dni i trzy noce (Mt 12,40); 2) Po trzech dniach powstanę (Mt 27, 63. 8, 31; Mk 9, 31. 10, 34); 3) w ciągu trzech dni (Mk 14, 58; Mt 26, 61); 4) w trzech dniach (J 2, 19); 5) w przeciągu trzech dni? (J 2, 20); 6) trzeciego dnia (Mt 16, 21. 17, 23. 20, 19; Łk 9, 22. 18, 33. 24, 7. 24, 46; Dz 10, 40; 1 Kor 15, 4). Tak więc na pewno Jezus zmartwychwstał trzeciego dnia / po trzech dniach w niedzielę, pierwszego dnia nowego tygodnia wedle żydowskiej rachuby czasu, choć wedle naszej rachuby miało to miejsce po dwóch dniach. Natomiast godzina zmartwychwstania Jezusa przez długie lata również była tematem wielu dyskusji. Dla astronomów istotny jest zapis z jednej z Ewangelii. Jest w nim mowa o tym, że Maria Magdalena wyruszyła do grobu, gdy było jeszcze ciemno: A pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień odsunięty od grobu (J 20, 1). Była więc pierwsza osobą, która tam się udała i pierwsza (tak wynika z Biblii) ujrzała Chrystusa (choć są spekulacje, czego nie ma w Biblii, że Jezus pierwszej ukazał się swojej Matce, dlatego Maryja do grobu w ogóle się nie udała, bo już wcześniej Syn spotkał się z nią. Kiedy jednak kobiety dotarły do grobu, właśnie wschodziło słońce. W innych fragmentach jest mowa: W pierwszy dzień tygodnia poszły skoro świt do grobu, niosąc przygotowane wonności. Kamień od grobu zastały odsunięty. A skoro weszły, nie znalazły ciała Pana Jezusa (Łk 24, 1-3) oraz Po upływie szabatu, o świcie pierwszego dnia tygodnia przyszła Maria Magdalena i druga Maria obejrzeć grób (Mt 28, 1) i Po upływie szabatu Maria Magdalena, Maria, matka Jakuba, i Salome nakupiły wonności, żeby pójść namaścić Jezusa. Wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia przyszły do grobu, gdy słońce wzeszło (Mk 16, 1-2). Owszem jest tutaj między ewangelistami mała rozbieżność co do osób – w jednej wersji Maria Magdalena udała się sama, w drugiej wersji poszła z drugą Marią, a w trzeciej wersji wybrała się z innymi kobietami. To jednak nie są aż tak istotne kwestie. Kluczowym jest to, iż wybrały się o świcie po szabacie (czyli nie poszły w sobotę (żydowską niedzielę) po szabacie, bo byłoby już ciemno, a we wszystkich czterech Ewangeliach jasno jest napisane, że o świcie (poza pierwszą wersją, gdzie Maria Magdalena poszła, gdy było jeszcze ciemno, choć być może zaszła jak już świtała i wtedy też po drodze spotkała pozostałe kobiety, najpierw Marię a potem resztę?). W każdym razie należy zaznaczyć, że Słońce wschodzi około godziny szóstej, być może kilka minut po, w okolicach zrównania dnia z nocą (a to był początek kwietnia, a więc niewiele po wiosennym zrównaniu dnia z nocą). Choć często chętnie przyjmuje się, że zmartwychwstanie nastąpiło około godziny siódmej, to przesunięcie wynika ze zmiany czasu. My posługujemy się zegarkami i czasem letnim. Wtedy jednak posługiwano się zegarami słonecznymi i czasem słonecznym, dlatego musiała być godzina szósta. Czyli Jezus musiał powstać z martwych jeszcze pośród mroku nocy, przed godziną szóstą rano, skoro o świtaniu już kamień był odsunięty lub jak można przeczytać w wersji Janowej, Maria Magdalena jeszcze jak było ciemno udała się i kamień też już był odsunięty (chyba, że dotarła do grobu już o świtaniu). Inną wersją jest ta, że Jezus momentalnie powstał w chwili wzejścia słońca, rozpoczęcia dnia, a zakończenia straży nocnej tj. właśnie o szóstej lub kilka minut po, wedle naszej rachuby czasu. Owszem, gdyby powstał tuż przed świtem, przed szóstą, czy nocą to i tak liczyłoby się to jako dzień trzeci (choć była noc), niedziela, bo trwała ona od 18 (naszej rachuby) w sobotę, czyli już 12 godzin. Wszystko zależy od tego jaką przyjmiemy kategorię – czy pojęcie dnia jako doby (w tym nocy), czy dnia jako dnia (tj. zakończenia nocy)[11] [12]. Z kolei Chrystusa ukrzyżowano 7 kwietnia 30 roku albo 3 kwietnia 33 roku - według naukowców tylko w tych dniach mogło do tego dojść, co wywnioskowali na podstawie biblijnych przesłanek astronomicznych. Naukowcy - ustalający datę śmierci Jezusa - wykorzystali wiedzę z Ewangelii o tym, że Chrystus zmartwychwstał dzień po Szabacie. Przypada on na sobotę, więc musiała to być niedziela. Żydzi obchodzili też wtedy Paschę - święto związane z pierwszą, wiosenną pełnią Księżyca. Jak mówi astronom Jerzy Rafalski, te informacje - w połączeniu z analizą kalendarza - pozwoliły wyznaczyć dwie możliwe daty śmierci Jezusa. Pod uwagę brany jest 7 kwietnia 30 roku albo 3 kwietnia 33 kwietnia. Inne dni po prostu nie pasują. Tylko w tych dwóch dniach pierwsza wiosenna pełnia wypadała w sobotę, a więc tylko w takich dniach mógł być ukrzyżowany Jezus Chrystus - mówi Rafalski[13]. W jednym z opisów ukrzyżowania Chrystusa mowa jest o Księżycu, który w godzinie śmierci Jezusa pokrył się krwią. Księżyc pokryty krwią od razu kojarzy się z całkowitym zaćmieniem Księżyca, bo właśnie wtedy przyjmuje on taką czerwonawą barwę. I tu jest ciekawostka: 3 kwietnia 33 roku Księżyc wschodził zaćmiony - opowiada Rafalski[14]. Astronom zastrzega jednak, że zjawisko było tamtego dnia raczej słabo widoczne. Nie zmienia to jednak faktu, że deskrypcja tego zjawiska, mogła zachować się w Piśmie Świętym. Gdyby tak właśnie było, to oznaczałoby to, że Jezus zmarł właśnie 3 kwietnia 33 roku, ale nie o godzinie 15, ale około 18, co jednak stoi w sprzeczności z relacją biblijną: Od godziny szóstej mrok ogarnął całą ziemię, aż do godziny dziewiątej. Około godziny dziewiątej Jezus zawołał donośnym głosem: «Eli, Eli, lema sabachthani?», to znaczy Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił? Słysząc to, niektórzy ze stojących tam mówili: «On Eliasza woła». Zaraz też jeden z nich pobiegł i wziąwszy gąbkę, napełnił ją octem, włożył na trzcinę i dawał Mu pić. Lecz inni mówili: «Poczekaj! Zobaczymy, czy przyjdzie Eliasz, aby Go wybawić». A Jezus raz jeszcze zawołał donośnym głosem i wyzionął ducha (Mt 27, 45-50). Mrok ogarnął ziemię między 12 (o tej zaczynała się żydowska 6) a 15 (o tej zaczynała się żydowska 9) naszej rachuby czasu, czyli gdy Jezus wisiał na krzyżu. Około 15 (żydowskiej 9) zawołał dwukrotnie i skonał.

Reasumując, wedle naszej rachuby czasu Jezus w grobie leżał kilka godzin piątku, całą sobotę i kilka godzina niedzieli, czyli jakieś 1.5 doby, ale kiedy zaczniemy liczyć piątek (kiedy już spoczął) jako pierwszy dzień, sobotę jako drugi dzień i niedzielę nad ranem jako trzeci dzień, wówczas wyjdą nam trzy dni (I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo, Credo). Wszystko więc zgadza się, nie tylko wedle rachuby liczenia czasu przez ówczesnych Żydów, ale i wedle naszych rachunków.

 

 

PEWNE BŁĘDNE POJĘCIE… RZECZ O REANIMACJI. TO SAMO CIAŁO CO ZA ŻYCIA ZIEMSKIEGO CZY NIE?

 

 

Św. Paweł, pisząc o stosunku ciała ziemskiego do zmartwychwstałego, stosuje urozmaicone antytezy: zniszczalne i niezniszczalne, niechwalebne i chwalebne, słabe i mocne, zmysłowe i duchowe. Operuje też przeciwstawieniem „przed” i „potem”. Ważne jest tutaj podkreślenie ciągłości i zmian. Ta druga będzie bez cienia wątpliwości radykalna, tak że trudno wyobrazić sobie jej rezultat, ale z drugiej strony owa zmiana nie musi wcale sugerować zerwania ciągłości, bowiem w niebie i w nowym ciele człowiek czuć się będzie całkowicie sobą i to w łączności z życiem ziemskim. Pomimo tej nauki z Nowego Testamentu już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wiara w zmartwychwstanie zmieniła się z czasem w przekonanie o reanimacji. Wypowiedzi w tym duchu znaleźć można u św. Ireneusza, u Tacjana czy Justyna, który pisał: Wierzymy i spodziewamy się, że umarłe i w ziemi pochowane ciała nasze z powrotem otrzymamy, bo twierdzimy, iż dla Boga nie ma nic niemożliwego[15]. Atenagoras (II wiek) obszernie analizuje i wykazuje, że możliwe jest, by człowiek po zmartwychwstaniu posiadał ciało zbudowane z tych samych elementów (cząstek), co za życia ziemskiego. Zmagając się z problemami, które powstały na skutek rozumienia zmartwychwstania jako reanimacji, Atenagoras opisuje procesy trawienia i to, co wówczas dzieje się z elementami cielesnymi. Wyjaśnia między innymi, że w przypadku kanibalizmu zjedzone cząstki człowieka nie mogą być na stałe wbudowane w ciało ludożercy, bo wtedy nie wiadomo, do kogo miałyby należeć po zmartwychwstaniu. Rozumienie zmartwychwstania jako ostatecznej reanimacji miało niewątpliwie wpływ na szczególną troskę chrześcijan o miejsce spoczywania swoich zmarłych. Dla niektórych nieznajomość miejsca spoczynku bliskiego zmarłego powiązana była z niepokojem o jego zmartwychwstanie. Warto zaznaczyć, że mylenie powstania z martwych z reanimacją skutkuje także dziś przekonaniem niektórych, że grób zmarłego będzie miejscem jego zmartwychwstania. Owszem nie brak obrazów, które tak właśnie przedstawiają wydarzenie zmartwychwstania: blade, wychudzone postaci podnoszą się ze swych grobów[16]. Należy też pamiętać, że w związku z tym cmentarz, miejsce spoczynku bliskich zmarłych NIE JEST miejscem ich rzeczywistego spoczynku obecnie. Ono uosabia jedynie miejsce złożenia doczesnych szczątków. Palenie zniczy i ustawianie na grobach kwiatów ma wyłącznie wymiar symboliczny, świadczący o pamięci ku zmarłym. Skuteczną pomoc, mającą moc ma dla nich JEDYNIE modlitwa.

 

 

WIERZĘ…W CIAŁA ZMARTWYCHWSTANIE, ŻYWOT WIECZNY – RZECZ O TYM CO PO ŚMIERCI CZEKA CZŁOWIEKA I CO Z POWSZECHNYM ZMARTWYCHWSTANIEM?

 

 

Na temat samego zmartwychwstania ciała człowieka można wymienić następujące teorie: 1) Stanu przejściowego – w śmierci następuje oddzielenie duszy od ciała, po czym dusza podlega sądowi jednostkowemu i zostaje posłana do piekła, czyśćca lub nieba, gdzie oczekuje na zmartwychwstanie, czyli na nowe ciało. Stan przejściowy to właśnie oczekiwanie duszy na połączenie się ze swoim ciałem. W Pierwszym Liście do Tesaloniczan (4, 16-17) św. Paweł stwierdza: zmarli w Chrystusie powstaną pierwsi. Potem my, żywi [tak] pozostawieni, wraz z nimi będziemy porwani w powietrze, na obłoki naprzeciw Pana, i w ten sposób na zawsze będziemy z Panem. Z kolei w Liście do Filipian (1, 23-24) Paweł zdaje się przyjmować jakieś istnienie poza ciałem w czasie pomiędzy śmiercią a zmartwychwstaniem: pragnę odejść, a być z Chrystusem, bo to o wiele lepsze; pozostawać zaś w ciele – to bardziej konieczne ze względu na was. W trzecim fragmencie Paweł pisze: Oto ogłaszam wam tajemnicę: nie wszyscy pomrzemy, lecz wszyscy będziemy odmienieni. W jednym momencie, w mgnieniu oka, na dźwięk ostatniej trąby - zabrzmi bowiem trąba - umarli powstaną nienaruszeni, a my będziemy odmienieni. Trzeba, ażeby to, co zniszczalne, przyodziało się w niezniszczalność, a to, co śmiertelne, przyodziało się w nieśmiertelność (1 Kor 15, 51-53). Z czasem ugruntował się pogląd, że choć wierni zbawieni zaraz po śmierci posiadają już pełnię życia w jedności z Chrystusem, to jednak zmartwychwstanie ciała pozostaje jeszcze kwestią przyszłości.; 2) Zmartwychwstania w śmierci - odwołuje się do biblijnego przekonania o nieusuwalnej jedności całego człowieka. Dusza ludzka nie byłaby tak naprawdę człowiekiem, lecz jedynie właśnie duszą człowieka. Jeśli zaś Boże obietnice dotyczą po prostu człowieka, to po tamtej stronie życia powinniśmy mieć do czynienia nie z „gołą” duszą, ale również z ciałem, co z kolei prowadzi do wniosku, że cielesne zmartwychwstanie jednostki dzieje się w momencie śmierci: człowiek zostawia doczesne szczątki i jednocześnie otrzymuje nowe ciało. Stąd hipotezy zmartwychwstania zaraz po śmierci, które w różnych odmianach znalazły szerokie poparcie ze strony teologów, nawet tych najbardziej prestiżowych[17]; 3) Stan nieświadomości (teoria protestancka, stricte adwentystów dnia siódmego) - śmierć jest dla wszystkich ludzi stanem nieświadomości, snem. Nie istnieje zatem tzw. „nieśmiertelna dusza”, a ze zmarłymi nie można się w żaden sposób komunikować czy modlić o ich powodzenie już po śmierci. Bóg wskrzesi całego człowieka na nowo w Dniu Ostatnim. Opierają się m.in. na: Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie. Zarówno ich miłość, jak ich nienawiść, a także ich gorliwość dawno minęły; i nigdy już nie mają udziału w niczym z tego, co się dzieje pod słońcem (…). Na co natknie się twoja ręka, abyś to zrobił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umarłych, do której idziesz, nie ma ani działania, ani zamysłów, ani poznania, ani mądrości (Koh 9, 5-6) oraz Nie chcemy, bracia, abyście byli w niepewności co do tych, którzy zasnęli (1 Tes. 4, 13). Jak piszą na swojej stronie: Czas śmierci to czas rozstania z życiem, a nie przemiana jednego życia w inne życie, jednej świadomości w inną, czy też wędrówki duszy do nieba. Nagrodę w postaci życia wiecznego Paweł miał otrzymać dopiero w „owym dniu”. Ten dzień, jak często podkreślał w swoich listach, to dzień powtórnego przyjścia Chrystusa[18]. Czyli człowiek umiera, zasypia tracąc świadomość i w takim stanie „oczekuje” Dnia Ostatecznego. Brzmi pesymistycznie – prawda? Na całe szczęście autorytet – Magisterium Kościoła Katolickiego nie podziela tego poglądu i jasno naucza:

Chrystus, "Pierworodny spośród umarłych" (Kol 1, 18), jest zasadą naszego zmartwychwstania: już teraz przez usprawiedliwienie naszej duszy (Por. Rz 6, 4) a później przez ożywienie naszego ciała (Por. Rz 8, 11).

KKK 651 "Jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara" (1 Kor 15, 14). Zmartwychwstanie stanowi przede wszystkim potwierdzenie tego wszystkiego, co sam Chrystus czynił i czego nauczał. Wszystkie prawdy, nawet najbardziej niedostępne dla umysłu ludzkiego, znajdują swoje uzasadnienie, gdyż Chrystus dał ich ostateczne, obiecane przez siebie potwierdzenie swoim Boskim autorytetem.

KKK 652 Zmartwychwstanie Chrystusa jest wypełnieniem obietnic Starego Testamentu (Por. Łk 24, 26-27. 44-48 i obietnic samego Jezusa w czasie Jego życia ziemskiego (Por. Mt 28, 6; Mk 16, 7; Łk 24, 6-7). Wyrażenie "zgodnie z Pismem" (Por. 1 Kor 15, 3-4 i Symbol Nicejsko-Konstantynopolitański. wskazuje, że Zmartwychwstanie Chrystusa wypełnia te zapowiedzi.

KKK 653 Zmartwychwstanie potwierdza prawdę o Boskości Jezusa: "Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że JA JESTEM" (J 8, 28). Zmartwychwstanie Ukrzyżowanego pokazało, że On prawdziwie był "JA JESTEM", Synem Bożym i samym Bogiem. Św. Paweł mógł oświadczyć Żydom: "Głosimy wam Dobrą Nowinę o obietnicy danej ojcom: że Bóg spełnił ją wobec nas... wskrzesiwszy Jezusa. Tak też jest napisane w psalmie drugim: Ty jesteś moim Synem, Jam Ciebie dziś zrodził" (Dz 13, 32-33) (Por. Ps 2, 7). Zmartwychwstanie Chrystusa jest ściśle związane z misterium Wcielenia Syna Bożego. Jest jego wypełnieniem według wiecznego zamysłu Ojca.

KKK 654 Misterium Paschalne ma dwa aspekty: przez swoją śmierć Chrystus wyzwala nas od grzechu; przez swoje Zmartwychwstanie otwiera nam dostęp do nowego życia. Jest ono przede wszystkim usprawiedliwieniem, które przywraca nam łaskę Bożą (Por. Rz 4, 25). "abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych" (Rz 6, 4). Polega ono na zwycięstwie nad śmiercią grzechu i na nowym uczestnictwie w łasce (Por. Ef 2, 4-5; 1 P 1, 3). Dokonuje ono przybrania za synów, ponieważ ludzie stają się braćmi Chrystusa, jak sam Jezus nazywał uczniów po Zmartwychwstaniu: "Idźcie i oznajmijcie moim braciom" (Mt 28, 10; J 20, 17). Stają się oni braćmi nie przez naturę, ale przez dar łaski, ponieważ to przybrane synostwo udziela rzeczywistego uczestnictwa w życiu jedynego Syna, który objawił się w pełni w swoim Zmartwychwstaniu.

KKK 655 Wreszcie Zmartwychwstanie Chrystusa – i sam Chrystus Zmartwychwstały – jest zasadą i źródłem naszego przyszłego zmartwychwstania: "Chrystus zmartwychwstał jako pierwszy spośród tych, co pomarli... I jak w Adamie wszyscy umierają, tak też w Chrystusie wszyscy będą ożywieni" (1 Kor 15, 20-22). W oczekiwaniu na to wypełnienie, Chrystus Zmartwychwstały żyje w sercach wiernych. W Nim chrześcijanie "kosztują mocy przyszłego wieku" (Hbr 6, 5), a ich życie zostało wprowadzone przez Chrystusa do wnętrza życia Bożego (Por. Kol 3, 1-3). aby "już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał" (2 Kor 5, 15).


Reasumując Jezus Chrystus swoim uczniom mógł objawiać się zupełnie tak jak chciał. Podobnie jak w Jego mocy było ukazanie swego ciała bądź też czynienie go niewidzialnym, tak również było i to, aby Jego postać ukazywała się ludzkim oczom w formie uwielbionej lub nieuwielbionej, pośredniej, albo jakiejś innej. Tego nie wiemy na 100%. Jedno jest pewne – Jezus prawdziwie zmartwychwstał w swoim ciele i należy wierzyć, że w ciele uwielbionym, za czym przemawia najwięcej argumentów. Zmartwychwstanie Chrystusa łamie wszelkie bariery i granice nauki, przestrzeni i czasu. Wkracza na wyższy poziom egzystencji, do której także zmierzamy my sami. Zbawienie Boga-Człowieka Jezusa Chrystusa ma wymiar kosmiczny. W odróżnieniu od myślenia kosmocentrycznego starożytnych Greków odniesienie do Jezusa Chrystusa podkreśla prawdę, że kosmos został stworzony ze względu na Boga – Człowieka. Kosmos jest obiektem zbawienia – jest zbawiany przez Człowieka i z człowiekiem. Człowiek nie jest mu podporządkowany, ale jest jego panem i stąd płynie jego odpowiedzialność za kosmos. Zbawienie materii dokonuje się mocą Ducha Świętego. Tak jak nie mogła ona zaistnieć, tak też nie może osiągnąć swej doskonałości bez Jego stwórczej i zbawczej mocy[19]. Na koniec warto przypomnieć i wziąć sobie do serca Żywe Słowo Boga i to co najmniej trzykrotnie: U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe (Mk 10, 27); Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego (Łk 1, 37); Co niemożliwe jest u ludzi, możliwe jest u Boga (Łk 18, 27). Tak więc śmierć nie jest końcem, ale początkiem. Nowym Niebem i Nową Ziemią. Śmierć nie jest końcem, tylko kolejnym etapem – twierdzi holenderski kardiolog dr Pim van Lommel, autor książki "Wieczna świadomość". Gdy w 2001 roku w prestiżowym czasopiśmie naukowym "Lancet" opublikował artykuł na temat śmierci klinicznej, w świecie medycyny zawrzało. – Nasza świadomość nie zna początku ani końca. Jest niezależna od naszego fizycznego ciała[20].

 

 















     









[1] Ks. dr Dariusz Olewiński, Teolog katolicki odpowiada; http://teologkatolicki.blogspot.com/2018/03/czy-pan-jezus-zosta-wskrzeszony-czy.html (31.03.2021).

[2] Katechizm Kościoła Katolickiego [w:] Parafia Pruszcz; http://parafiapruszcz.x.pl/prawdywiary/m_k/kkk1z06.htm  (31.03.2021).

[3] Św. Tomasz z Akwinu, Suma Teologiczna, t. 26, Droga Zbawiciela, Londyn 1968, s. 233-235.

[4] Czy Chrystus po Zmartwychwstaniu miał rzeczywiście ciało? [w:] pch24.pl; https://www.pch24.pl/czy-chrystus-po-zmartwychwstaniu-mial-rzeczywiscie-cialo-,1644,i.html (31.03.2021).

[5] Ibidem (31.03.2021).

[6] Summa Teologiczna św. Tomasza, suppl., quest. 84

[7] Męka Jezusa Chrystusa – co o niej mówi nauka? [w:] Polskifr.pl;

https://polskifr.fr/duchowa-strona/zmartwychwstanie-jezusa-fakt-mistyfikacja-czy-tajemnica-ok/ (31.03.2021).

[8] Anihilacja i kreacja materii. Najsłynniejszy wzór szczególnej teorii względności E=mc2 (m - masa ciała, c=300 000 km/s mówi, że energia i masa, są w pewnym sensie tożsame. Wynika z niego, że materię o masie m można zanihilować, czyli zamienić w ilość energii E=mc2 i na odwrót: z energii E można wykreować ilość materii m=E/c2. Ze względu na ten wzór, bardzo często masę cząstek elementarnych wyrażamy w jednostkach energii. Dla masy spoczynkowej elektronu mamy jego energię spoczynkową: 


W fizyce cząstek elementarnych nie ma zasady zachowania masy. Obowiązuje tylko zasada zachowania energii.

W układzie zamkniętym suma energii cząstek i ich energii spoczynkowych jest stała.

- anihilacja materii. W pewnych procesach następuje anihilacja masy polegająca na zamianie jej w energię. Ilość energii, jaka wówczas pojawi się jest określona wzorem E=mc2. Procesy anihilacji mają miejsce wtedy, gdy spotkają się cząstka ze swoją antycząstką*. Antycząstką elektronu e- jest pozyton e+. Posiada on ładunek dodatni, taki sam co do wartości jak ten, który posiada elektron. Jego masa i spin (własny moment pędu) są takie same jak elektronu. Spotkanie elektronu z pozytonem zawsze kończy się anihilacją obu cząstek i pojawieniem się dwóch fotonów promieniowania elektromagnetycznego. To, że muszą pojawić się dwa fotony, wynika z zasady zachowania pędu: suma pędów elektronu i pozytonu przed anihilacją musi być równa sumie pędów fotonów po anihilacji (patrz rysunek poniżej). Pojawiające się na rysunku wzory na pęd fotonu wyprowadzimy później.

Jeśli prędkości elektronu i pozytonu v są zaniedbywalnie małe, to uwzględniamy tylko ich energie spoczynkowe i mamy: Obliczona długość fali odpowiada promieniowaniu gamma.

Anihilacja materii jest najbardziej wydajnym, znanym źródłem energii. Porównajmy ilości energii wyzwalane w różnych procesach. Problem tylko w tym, że we wszechświecie nie mamy antymaterii (i...nie wiemy dlaczego). Fizycy potrafią ją wytwarzać w laboratoriach w ilościach kilku, kilkunastu cząstek. Droga do wykorzystania energii otrzymywanej podczas anihilacji materii wydaje się bardzo daleka.

- kreacja materii. Kreacja par to proces powstania pary cząstka-antycząstka z energii np. fotonu. Jest to proces odwrotny do anihilacji. W pewnych sytuacjach, foton np. o energii dwóch mas spoczynkowych elektronu E = 2mc2 = 1,022 MeV,, oddziałując z materią przestaje istnieć i w to miejsce pojawiają się cząstka: elektron i jego antycząstka: pozyton. W procesie tym są spełnione zasady zachowania pędu i energii. Tak jak w przypadku anihilacji materii fizycy potrafią kreować materię tylko na poziomie cząstek elementarnych.

* Każda cząstka elementarna (materia) ma swoją antycząstkę (antymateria). Cząstka i jej antycząstka różnią się znakiem ładunku elektrycznego oraz liczb kwantowych (izospin, dziwność, liczba barionowa…);

http://www.e-fizyka.info/index.php?t=13&id=504&opis=Anihilacja-i-kreacja-materii (31.03.2021).

[9] Promieniowanie gamma (γ) jest krótkofalowym promieniowaniem elektromagnetycznym (fotonowym) emitowanym w postaci fali elektromagnetycznej o dużej energii i długości fali niższej od 1 nm przez wzbudzone lub promieniotwórcze jądra atomowe podczas rozpadu promieniotwórczego lub reakcji jądrowych.

Promieniowanie elektromagnetyczne w opisie kwantowym definiowane jest jako strumień nie posiadających masy, ładunku elektrycznego oraz momentu magnetycznego cząstek elementarnych, zwanych fotonami. Energia fotonu jest odwrotnie proporcjonalna do długości fali – krótsza fala niesie większą ilość energii, dłuższa fala niesie mniejszą ilość energii. Promieniowanie gamma, stanowiące rodzaj promieniowania elektromagnetycznego o najkrótszej długości fali, składa się więc z fotonów o najwyższej energii (wyższej niż 50 kiloelektronowoltów) [w:] ekologia.pl;

https://www.ekologia.pl/wiedza/slowniki/leksykon-ekologii-i-ochrony-srodowiska/promieniowanie-gamma (31.03.2021).

[10] Postrzegamy świat jako tu i teraz, ale ten świat jest w rzeczywistości tylko materialnym poziomem, który jesteśmy w stanie zrozumieć. Ponad nim istnieje nieskończona, znacznie większa rzeczywistość, w której zakorzeniony jest nasz świat. Z tego powodu nasze życie na tej płaszczyźnie jest otoczone przez zaświaty.

Proszę sobie wyobrazić, że spisuje pan swoją egzystencję na jakiegoś rodzaju twardym dysku (mózgu), który przenosi informacje również na duchowe, kwantowe pole. Kiedy umrę, nie stracę tych informacji, to właśnie jest świadomość. Ciało umiera, ale duchowe pole kwantowe istnieje nadal. W ten sposób jesteśmy nieśmiertelni (Dr Hans-Peter Dürr były szef Instytutu Fizyki Maxa Plancka w Monachium); Wielu naukowców miało nadzieję, że świat jest w pewnym sensie tradycyjny – a przynajmniej wolny od wszelkich osobliwości, takich jak np. duże obiekty znajdujące się w tym samym miejscu w tym samym czasie. Ale te nadzieje zostały zmiażdżone przez szereg nowych eksperymentów (Amerykański fizyk John Archibald Wheeler); Wielu naukowców, którzy nadal są częścią głównego nurtu naukowego, nie boi się otwarcie stwierdzić, że świadomość może obok przestrzeni, czasu, materii i energii, być jednym z podstawowych elementów świata – może nawet bardziej fundamentalnym niż przestrzeń i czas. Wykluczanie ducha z natury może być błędem (Fizyk jądrowy i biolog molekularny Jeremy Hayward z Uniwersytetu Cambridge) [w:] Fizyka kwantowa na temat duszy;

https://ciekawe.org/2016/08/20/fizyka-kwantowa-na-temat-duszy/ (31.03.2021).

[11] M. Piotrowski, Kościół na celowniku, wyd. AA, 2018, ss. 152-167.

[12] A. Żórawski, Godzina Zmartwychwstania Chrystusa [w:] edux.pl;

https://www.edukacja.edux.pl/p-14788-godzina-zmartwychwstania-chrystusa.php (31.03.2021).

[13] Astronomia pomoże nam rozwikłać zagadkę śmierci Jezusa? [w:] RMF24.pl; https://www.rmf24.pl/fakty/news-astronomia-pomoze-nam-rozwiklac-zagadke-smierci-jezusa,nId,596684 (31.03.2021).

[14] Ibidem (31.03.2021).

[15] Ks. dr Dariusz Kowalczyk Sj, Zmartwychwstanie ciała [w:] Mateusz.pl;

http://mateusz.pl/wam/zd/42-kowalczyk.htm (31.03.2021).

[16] Ibidem (31.03.2021).

[17] L. F. Ladaria, Wprowadzenie do antropologii teologicznej, Kraków 1997, s. 144.

[18] W. Polok, Co się dzieje, kiedy ludzie umierają? [w:] Kościół Adwentystów Dnia Siódmego; https://wroclaw.adwentysci.org/pl/stan-po-smierci/ (31.03.2021).

[19] S. A. Murawska USJK, Pełnia zbawienia w Chrystusie na przykładzie teologii ks. Wacława Hryniewicza, praca doktorska, PWT, Wrocław 2009, s. 53;

https://www.dbc.wroc.pl/Content/3275/PDF/Murawska.pdf (31.03.2021).

[20] A.J. Dudek, Śmierć jest prawdopodobnie innym stanem naszej świadomości - mówi holenderski kardiolog [w:] naTemat;

https://natemat.pl/99331,smierc-jest-prawdopodobnie-innym-stanem-naszej-swiadomosci-mowi-holenderski-kardiolog (31.03.2021).



Piotr Żak – rocznik 1990, magister stosunków międzynarodowych (Uniwersytet Jagielloński) oraz magister amerykanistyki (Uniwersytet Jagielloński), oba tytuły uzyskane w 2014 roku. Zainteresowania naukowe: historia, dyplomacja, prawo międzynarodowe publiczne oraz teologia. Planowany doktorat w zakresie nauk społecznych, stricte stosunków międzynarodowych. W wolnych chwilach: podróże, fotografia przyrody oraz bieganie i jazda na rowerze. Członek Związku Strzeleckiego „Strzelec” Równość Wolność Niepodległość. Numer ORCID: https://orcid.org/0000-0002-9145-2816.
















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

KIEDY ZACZNIE SIĘ WOJNA... [SCENARIUSZE I KONTEKST RELIGIJNY]

Kiedy zacznie się wojna pomiędzy światowymi mocarstwami, np. między USA a Chinami, USA a Rosją, Rosją a Chinami, wówczas będzie to szybko, z...