Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

ZNACZENIE ZASŁONY PRZYBYTKU W KONTEKŚCIE ŚMIERCI JEZUSA CHRYSTUSA


Na wstępie warto zauważyć, że za czasów Jezusa świątynia w Jerozolimie była jądrem życia religijnego u Żydów. Była ona miejscem, gdzie składano ofiary ze zwierząt i czczono Boga, zgodnie z Prawem Mojżeszowym. Pokrótce warto przedstawić jak owa świątynia wyglądała.

Należy zauważyć, że pierwotnym miejscem kultu i przechowywania Arki Przymierza był podczas wędrówki Izraelitów z niewoli egipskiej Przybytek Mojżeszowy (Namiot Spotkania). Detale dotyczące budowy tegoż zostały przekazane przez Boga Mojżeszowi (Wj 25-31). Sam dokładny z punktu technicznego opis Przybytku wraz z jego najbliższym otoczeniem, a także najdrobniejsze szczegóły odnoszące się do wykończenia tego wyjątkowego miejsca kultu, zawierają się w Wj 26,1-37. Tutaj to można odnaleźć opis zasłony mającej oddzielać miejsce przechowywania Arki Przymierza i przebywania Boga (Bożej obecności, szekina/szechina[1] – wyobrażanej niekiedy jako obłok) miejsca świętego świętych (najświętszego) od miejsca świętego: Sporządzisz zasłonę z fioletowej i czerwonej purpury, z karmazynu i bisioru, a na niej wyhaftujesz cheruby. Zasłonę zawiesisz na czterech słupach z drewna akacjowego, pokrytych złotem, zaopatrzonych w złote haki i opartych na czterech srebrnych podstawkach. Na hakach umocujesz zasłonę, a za nią umieścisz Arkę Świadectwa. Zasłona oddzielać będzie miejsce święte od miejsca najświętszego (Wj 26,31-33). W miejscu świętym usytuowanym na wschód od miejsca najświętszego znajdowały się: złoty ołtarz, czysty świecznik (menora), stół na chleby pokładne (Kpł 24,2-9). Stół i świecznik ustawiono tak, aby były naprzeciwko siebie, zasadniczo po północnej i południowej stronie Przybytku (Wj 26,35). U wejścia do Przybytku powieszono drugą zasłonę, która to miała oddzielić całą konstrukcję Namiotu Spotkania od dziedzińca zewnętrznego, gdzie z kolei umieszczono ołtarz całopalenia, a obok niego duży zbiornik na wodę. Podobny opis zawiera List św. Pawła do Hebrajczyków: Wprawdzie także i pierwsze [przymierze] miało przepisy służby Bożej oraz ziemski przybytek. Był to namiot, w którego pierwszej części zwanej [Miejscem] Świętym, znajdował się świecznik, stół i chleby pokładne. Za drugą zaś zasłoną był przybytek, który nosił nazwę "Święte Świętych". Posiadało ono złoty ołtarz kadzenia i Arkę Przymierza, pokrytą zewsząd złotem. Znajdowało się w niej naczynie złote z manną, laska Aarona, która zakwitła, i tablice Przymierza. Nad nią zaś były cheruby Chwały, które zacieniały przebłagalnię, o czym szczegółowo nie ma potrzeby teraz mówić. Tak zaś te rzeczy były urządzone, iż do pierwszej części przybytku zawsze wchodzą kapłani sprawujący służbę świętą, do drugiej zaś części jedynie arcykapłan, i to tylko raz w roku, i nie bez krwi, którą składa w ofierze za grzechy swoje i swojego ludu.  Przez to pokazuje Duch Święty, że jeszcze nie została otwarta droga do Miejsca Świętego, dopóki istnieje pierwszy przybytek. To zaś jest obrazem czasu teraźniejszego, a składa się w nim dary i ofiary, nie mogące jednak udoskonalić w sumieniu tego, który spełnia służbę Bożą. Są to tylko przepisy tyczące się ciała, nałożone do czasu naprawy, a [polegają] jedynie na pokarmach, napojach i różnych obmyciach (Hbr 9, 1-10).

Tak prezentował się obraz pierwotnego Namiotu Spotkania, pierwowzoru świątyni salomonowej. Ów Namiot okazał się być miejscem zgromadzenia, miejscem spotkania Boga ze swym wybranym ludem.

Pierwsza Świątynia została ufundowana w latach 966-959 p.n.e. przez króla Salomona, który według Biblii wzniósł ją w przeciągu 7 lat na miejscu wskazanym wcześniej przez króla Dawida, na wzgórzu Moria („święta skała”) w północno-wschodniej Jerozolimie. To tam Abraham miał złożyć w ofierze na żądanie Boga Jahwe własnego syna Izaaka. Warto zauważyć, iż do Świątyni, otoczonej kilkoma dziedzińcami, przylegał od południa również zespół pałacowy. Pierwsza Świątynia uległa destrukcji przez wojska króla Babilonu - Nabuchodonozora II w roku 587 p.n.e. lub 586 p.n.e.

Kiedy Izraelici powrócili z niewoli babilońskiej (536 p.n.e.) wzniesiono Drugą Świątynię (520–515 p.n.e.), o wiele skromniejszą, później kilkakrotnie przebudowywaną. Należy zaznaczyć, że w świątyni tej nie było już Arki Przymierza, aczkolwiek znajdowało się tam wciąż Sancta sanctorum (Święte Świętych) w którym mieszkał Bóg, i do którego – podobnie jak niegdyś do pomieszczenia z Arką – nie wolno było nikomu wchodzić. Wyjątek stanowiło doroczne Święto Przebłagania (Jom Kippur), kiedy to arcykapłan wchodził do środka, aby skropić to miejsce krwią z ofiary zwierzęcej.
Z kolei w II w. p.n.e., za Antiocha IV Epifanesa, miało miejsce przemienienie Świątyni Jerozolimskiej w przybytek syro-fenickiego kultu boga Baal-Szamona, nazywanego przez Greków Zeusem. Czas profanacji zakończył ponownym poświęceniem Świątyni Juda Machabeusz. Wydarzenie to jest czczone podczas święta Chanuka. Jeszcze jedna profanacja nastąpiła w 63 p.n.e. gdy Pompejusz opanowując Jerozolimę wtargnął także do Świętego Świętych.

W końcu za panowania Heroda Wielkiego Druga Świątynia została rozebrana i wybudowana na nowo wraz z rozległymi, monumentalnymi dziedzińcami. Budowa trwała 10 lat. Finalnie dzieło ukończono ok. 20 r. p.n.e. Od tego momentu świątynia była nazywana „Świątynią Heroda”. Została ona zburzona po nieudanym powstaniu żydowskim przez Rzymian w 70 r.
Przeznaczeniem świątyni było wysławianie Boga Jahwe i składanie mu ofiar przebłagalnych za grzechy ludu. Raz w roku każdy żydowski mężczyzna miał obowiązek wyruszyć do Świątyni Jerozolimskiej w celu złożenia ofiary (niejednokrotnie zabierał ze sobą całą rodzinę). Przełożonym Świątyni był arcykapłan, a służbę stanowili kapłani i lewici, odbywający swoją posługę według podziału na zmiany.

Budynek Świątyni, o czym już wcześniej wspomniano, dzielił się na kilka pomieszczeń: najpierw był przedsionek, dalej główne pomieszczenie (Miejsce Święte, nawa), a za nim Miejsce Najświętsze („Święte Świętych”) z Arką Przymierza.

Sama Arka Przymierza to obficie pozłacana skrzynia drewniana o wymiarach 140 cm długości, 80 cm szerokości i 80 cm wysokości[2], na której wierzchu nad przebłagalnią znajdowały się dwa złote Cheruby (aniołowie), zakrywający arkę skrzydłami. Arka posiadała również dwa drążki do noszenia jej. Została zbudowana na pustyni przez Mojżesza na polecenie Boga, który podał dokładny sposób jej zbudowania. W niej przechowywano kamienne tablice z tekstem Dekalogu, które Mojżesz otrzymał od Boga na górze Synaj (Horeb). Według niektórych podań znajdowały się w niej jeszcze inne przedmioty, jak laska Aarona (która miała zakwitnąć) i złote naczynie z manną (z nieba).

Wracając do samej zasłony, bazując na dziełach pierwszego żydowskiego historyka Józefa Falwiusza, wiadomo iż Świątynia Salomona miała 60 łokci wysokości (1 Krl 6, 2), aczkolwiek Herod powiększył jej wysokość o 40 łokci, zgodnie z tym co przedstawia w swoich pismach Józef. Nie mając pewności co do dokładności miary ‘łokcia’. Jak zatem wyglądała ta zasłona, która oddzielała miejsce święte od najświętszego? Bazując na powyższych wymiarach (wysokości świątyni) należy przyjąć, że liczyła owa zasłona blisko 15 metrów wysokości. Historyk wspomina także, że miała ona 10 cm grubości, a każda jej strona została ściśle przymocowana złotymi hakami, kółkami[3] W przybytku Mojżesza i świątyni umieszczano ją na 4 słupach z drzewa akacjowego, które pokrywano złotem i dodawano elementy srebrne i brązowe (Wj 26, 30-36). Była zrobiona z bardzo drogich, ekskluzywnych materiałów: fioletowej i czerwonej purpury, karmazynu i kręconego bisioru. Na niej wyhaftowane były cheruby, a później o czym zaświadcza Flawiusz – wyobrażenie nieba oraz, w świątyni Heroda Wielkiego, postaci orła, lwa, wołu i mężczyzny, nawiązujące do księgi proroka Ezechiela (Ez 1, 10).

Znaczenie zasłony przybytku oddzielającej miejsce święte od miejsca najświętszego w wymiarze teologicznym jest dosyć głębokie. Kotara bowiem oddzielała miejsce przebywania Boga na ziemi, tego który jest potrzykroć święty, najświętszy od reszty świątyni, gdzie przebywał grzeszny, splamiony grzechem lud. Tutaj tylko raz do roku i to w dodatku z krwią mógł wejść arcykapłan, który dokonywał przed majestatem Boga rytuału oczyszczenia i przebłagania za grzechy własne i swojego ludu. Wiadomym jest, iż w godzinie śmierci Jezusa zasłona przybytku uległa rozdraciu i tak też u Mateusza i Marka zaraz po skonaniu Jezusa:
Ale Jezus znowu zawołał donośnym głosem i oddal ducha. I oto zasłona świątyni rozdarła się na dwoje, od góry do dołu (Mt 27, 50-51)
Lecz Jezus zawołał donośnym głosem i oddał ducha. A zasłona przybytku rozdarła się na dwoje, z góry na dół (Mk 15, 37-38)
Natomiast u Łukasza zaraz przed skonaniem Jezusa:
Było już około godziny szóstej i mrok ogarnął całą ziemię aż do godziny dziewiątej. Słońce się zaćmiło i zasłona przybytku rozdarła się przez środek. Wtedy Jezus zawołał donośnym głosem: Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mojego. Po tych słowach wyzionął ducha (Łk, 23, 44-46).
Czym było owo rozdarcie zasłony oddzielającej Boga od ludzi, będącej granicą między niebem a ziemią? Należy przyjrzeć się w tym miejscu kilku interpretacjom:

1.      Rozdarcie się zasłony na dwoje w momencie śmierci Jezusa symbolizuje ponad wszystko jego ofiarę doskonałą, miłą Bogu, przelanie jego krwi, jako wystarczające odkupienie grzechów ludzkości. Oznacza ono też przejście ze Starego Przymierza do Nowego Przymierza przypieczętowane krwią nowego Baranka – Jezusa Chrystusa. Wskazuje to także na fakt, że od teraz miejsce najświętsze jest dostępne dla wszystkich ludzi, już na wieki, zarówno Żydów jak i pogan. Należy też zwrócić tutaj uwagę na ciekawą symetrię. W godzinie kiedy Jezus dogorywał na krzyżu (dwóch skrzyżowanych belkach) jako ofiara najczystsza, najdoskonalsza, istny Baranek Paschalny, w tym samym czasie w świątyni w miejscu świętym na głos sofaru przygotowywano bądź już zabijano baranki na ucztę paschalną (symbolizowały one wybawienie z niewoli egipskiej i prawdziwą wolność zewnętrzną). Baranki umieszczane były na dwóch drewnianych patykach, skrzyżowanych ze sobą (analogia do krzyża chrystusowego, tj. dwóch skrzyżowanych ze sobą belek).

2.      Jezus sam stał się zasłoną przybytku, tym który łączy niebo z ziemią, jest granicą przez którą przechodzimy z życia ziemskiego do życia wiecznego do Boga. Rozdarta zasłona oznacza, że granicy między Bogiem, dostępnością do niego a ludem już nie ma. Niebo otwarte zostaje dla każdego, dzięki zbawczej ofierze samego Chrystusa. On sam jest arcykapłanem na wieki. Dokładnie tak, jak napisał św. Paweł w Liście do Hebrajczyków: Ale Chrystus, zjawiwszy się jako arcykapłan dóbr przyszłych, przez wyższy i doskonalszy, i nie ręką - to jest nie na tym świecie - uczyniony przybytek,  ani nie przez krew kozłów i cielców, lecz przez własną krew wszedł raz na zawsze do Miejsca Świętego, zdobywszy wieczne odkupienie. Jeśli bowiem krew kozłów i cielców oraz popiół z krowy, którymi skrapia się zanieczyszczonych, sprawiają oczyszczenie ciała, to o ile bardziej krew Chrystusa, który przez Ducha wiecznego złożył Bogu samego siebie jako nieskalaną ofiarę, oczyści wasze sumienia z martwych uczynków, abyście służyć mogli Bogu żywemu. I dlatego jest pośrednikiem Nowego Przymierza, ażeby przez śmierć, poniesioną dla odkupienia przestępstw, popełnionych za pierwszego przymierza, ci, którzy są wezwani do wiecznego dziedzictwa, dostąpili spełnienia obietnicy. Gdzie bowiem jest testament, tam musi ponieść śmierć ten, który sporządza testament. Testament bowiem po śmierci nabiera mocy, nie ma zaś znaczenia, gdy żyje ten, który sporządził testament. Stąd także i pierwszy nie bez krwi był zaprowadzony. Gdy bowiem Mojżesz ogłosił całemu ludowi wszystkie przepisy Prawa, wziął krew cielców i kozłów z wodą, wełną szkarłatną oraz hizopem i pokropił tak samą księgę, jak i cały lud, mówiąc: To [jest] krew Przymierza, które Bóg wam polecił. Podobnie także skropił krwią przybytek i wszystkie naczynia przeznaczone do służby Bożej. I prawie wszystko oczyszcza się krwią według Prawa, a bez rozlania krwi nie ma odpuszczenia [grzechów]. Przeto obrazy rzeczy niebieskich w taki sposób musiały być oczyszczone, same zaś rzeczy niebieskie potrzebowały o wiele doskonalszych ofiar od tamtych. Chrystus bowiem wszedł nie do świątyni, zbudowanej rękami ludzkimi, będącej odbiciem prawdziwej [świątyni], ale do samego nieba, aby teraz wstawiać się za nami przed obliczem Boga, nie po to, aby się często miał ofiarować jak arcykapłan, który co roku wchodzi do świątyni z krwią cudzą. Inaczej musiałby cierpieć wiele razy od stworzenia świata. A tymczasem raz jeden ukazał się teraz na końcu wieków na zgładzenie grzechów przez ofiarę z samego siebie. A jak postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd, tak Chrystus raz jeden był ofiarowany dla zgładzenia grzechów wielu, drugi raz ukaże się nie w związku z grzechem, lecz dla zbawienia tych, którzy Go oczekują (Hbr 9, 11-27). Rozdarcie zasłony przybytku oznacza przebicie, rozdarcie boku Jezusa włócznią przez setnika - Mamy więc, bracia, pewność, iż wejdziemy do Miejsca Świętego przez krew Jezusa. On nam zapoczątkował drogę nową i żywą, przez zasłonę, to jest przez ciało swoje (Hbr 10, 19-20). Tak więc w wymiarze symbolicznym zasłona wskazuje na Chrystusa jako drogę do Ojca. To przez Zbawiciela może każdy zbawiony wejść do miejsca Najświętszego dotychczas zarezerwowanego wyłącznie w wymiarze ziemskim dla arcykapłana. Od tej godziny każdy ma przystęp do Boga „twarzą w twarz”. Trzymajmy się jej jako bezpiecznej i silnej kotwicy duszy, [kotwicy], która przenika poza zasłonę, gdzie Jezus poprzednik wszedł za nas, stawszy się arcykapłanem na wieki na wzór Melchizedeka (Hbr 6, 19-20). W dodatku Jezus zostaje określony mianem „przebłagalni” u św. Pawła: Bóg uczynił Go ołtarzem przebłagania). Przez wiarę, w Jego krwi objawił swoją sprawiedliwość, aby odpuścić grzechy popełnione uprzednio (Rz 3,25). To tutaj w tejże przebłagalni, prototypie konfesjonału w znaczeniu katolickim, grzech, ludzki grzech spotyka się z Bożym miłosierdziem, przebaczeniem. Ciekawy wydaje się w tym kontekście także fragment z 2 Listu św. Pawła do Koryntian: A kiedy ktoś zwraca się do Pana, zasłona opada. Pan zaś jest Duchem, a gdzie jest Duch Pański – tam wolność. My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu (2 Kor 3, 16-18).

3.      Rozdarcie się zasłony w chwili śmierci Jezusa na drzewie krzyża, oznacza objawienie się Boga i Jego łaski na cały świat. Można zinterpretować to dosyć obrazowo -  Bóg widząc śmierć Jezusa, swojego jednorodzonego Syna, rozdziera własne szaty na znak bólu i łączności z Synem. Tym samym Bóg okazuje swój gniew wobec tych, którzy mieli obietnicę zbawienia (narodu wybranego – Izraelitów), a nią ostatecznie wzgardzili i otwiera ją dla pogan, dla wszystkich ludzi a nie wyłącznie dla Żydów. W ten sposób jasno daje do zrozumienia, że łaska Boża nie jest dostępna dla człowieka tylko w dzień świąteczny, gdy człowiek powstrzymuje się od pracy wykonywanej w pocie czoła, która jest konsekwencją grzechu, ale ta łaska jest nieustannie dostępna. Niebo, które obrazowo przedstawione jest na zasłonie, zostaje otwarte i zbawienie w pełni dane każdemu z ludzi.

4.      Rozdarcie się zasłony według Ojców Kościoła:

·         Tertulian: cheruby opuściły świątynię, ponieważ nie było już tam Bożej obecności, dlatego że świątynią Boga jest ciało Jezusa Chrystusa, rozdarte włócznią żołnierza na drzewie krzyża
·         Św. Hieronim: ciało Jezusa zostało rozdarte włócznią na krzyżu i z tego też powodu Bóg posłał anioła, aby rozdzielił zasłonę w świątyni jerozolimskiej
·         Św. Grzegorz z Nazjanzu: zasłona przybytku rozdarta została, gdyż na stałe otwarły się drzwi do niebios

Reasumując zasłona przybytku była nieustannym przypominaniem człowiekowi, że grzech wciąż na nim ciąży i oddziela niedoskonałą ludzkość od obecności doskonałego Boga. Fakt, że ofiary ze zwierząt składano co roku, a pozostałe ofiary powtarzano każdego dnia podkreśla, że grzech w żaden sposób nie mógł być rzeczywiście odkupiony czy unieważniony w tychże ofiarach. Tylko Jezus Chrystus, własną śmiercią, usunął wszystkie bariery dotychczas stojące na drodze człowieka do Boga. Świątynia z kolei była tylko cieniem rzeczy mających nastąpić, a które w zupełności wskazywały na Jezusa Chrystusa. To On był zasłoną miejsca najświętszego, a przez jego śmierć wierzący mają wolny dostęp do Boga. Niezwykle trafny jest tutaj komentarz św. papieża Leona Wielkiego mówiącego, że wraz z rozerwaniem zasłony przybytku nastąpiło przejście od Prawa Starego Przymierza do Ewangelii, od synagogi do Kościoła Bożego, od wielu ofiar Starego Testamentu do jednej jedynej ofiary Jezusa Chrystusa, Baranka Bożego, który gładzi, bierze na siebie i niesie grzechy świata (por. J 1, 29).

Rozdarcie zasłony przybytku w skrócie:
1.      Rozdarcie boku chrystusowego na krzyżu włócznią, rozdarcie jego ciała = rozdarcie zasłony przybytku.
2.      Jezus jako zasłona, granica między Bogiem a ludźmi, pośrednik, łącznik między niebem a ziemią, jego rozdarte ciało, ofiara doskonała = rozdarcie zasłony, rozdarcie granicy między Bogiem a ludźmi, między niebem a ziemią, Bóg dostępny od teraz dla każdego. Nie potrzeba już zasłony, gdyż grzech w sposób doskonały został już odkupiony
3.      Zasłona = Jezus Chrystus jako droga do Ojca, zasłona odbiciem rzeczy przyszłych w Jezusie Chrystusie, zasłona jest tymczasowa, dlatego ulega rozdarciu a Chrystus jest wieczny
4.      Rozdarcie zasłony jako wylanie się łaski Bożej na cały świat, Boża obecność (Szechina) odchodzi ze świątyni i dokonuje Objawienia w całym świecie
5.      Rozdarcie się zasłony ukazuje symboliczne rozdarcie szat przez Ojca patrzącego na śmierć swojego Syna, ukazuje gniew Boży nad Izraelem, narodem wybranym, który nie przyjął Chrystusa i tym samym Bóg otwiera zbawienie także poganom
6.      Rozdarcie zasłony przybytku jako znak, że cheruby strzegące miejsca najświętszego opuszczają świątynię, gdyż Boga, Bożej obecności (Szechiny) już tam nie ma
7.      Rozdarcie zasłony przybytku jako znak, że Stary Testament uległ w godzinie śmierci Chrystusa wypełnieniu. Nastąpiło przejście ze Starego do Nowego Przymierza, z wielu niedoskonałych ofiar do jednej doskonałej ofiary, z czasów świątyni do czasów Kościoła.






[1] Szechina - w judaizmie termin określający immanencję, niecielesną obecność Boga w świecie. Podmiotowo Szechina jest identyczna z Bogiem, jednak nigdy nie była adresatem modlitw i nie przypisywano jej boskich atrybutów. Miejscem Boga zawsze było niebo, Szechina była sposobem objawiania się, udzielania się i nawiązywania relacji z dziełem stworzenia (czy to jako obłok czy słup ognia, czy jako krzak gorejący). Była obecna w Namiocie Spotkania, w czasie wędrówki Izraelitów z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Kluczowym biblijnym miejscem pobytu Szechiny była Świątynia Jerozolimska – między innymi tam jej obecność była silniej odczuwana. W Księdze Powtórzonego Prawa była „Obecnością Boga” określaną jako „zamieszkiwanie przez imię”, a literatura midraszowa stosowała określenie Szechina jako jedno z Imion Boga. Według niektórych tradycji żydowskich symbolem Szechiny było światło. Dobry uczynek miał ją przyciągać, zaś zły uczynek ją odpychać. Pojęcie Szechiny zostało przejęte przez chrześcijaństwo. W tym kontekście Szechiną określana jest Maria, zwłaszcza w czasie ciąży, w której nosiła Jezusa, a więc wcielenie Boga. W tekstach katolickich, w tym w Litanii loretańskiej, Maria w związku z tym bywa określana Arką Przymierza.
[3] Według o. Roberta Wawrzenieckiego OMI (za: http://wawrzeniecki.pl/rozdarta-zaslona-znakiem-otwartego-serca-boga/ 07.03.2020) zasłona w przybytku miała ok. 21 metrów wysokości, 10,5 metra szerokości oraz 10 centymetrów grubości. Właściwie w świątyni Heroda Wielkiego były 2. Zasłony, a każda z nich wysokości ok. 8. piętrowego bloku. Ciekawą rzeczą jest, że jedną taką zasłonę przez cały rok tkały 82. tkaczki, a czyściło ją co jakiś czas aż 300 kapłanów.


Piotr Żak – rocznik 1990, magister stosunków międzynarodowych (Uniwersytet Jagielloński) oraz magister amerykanistyki (Uniwersytet Jagielloński), oba tytuły uzyskane w 2014 roku. Zainteresowania naukowe: historia, dyplomacja, prawo międzynarodowe publiczne oraz teologia. Planowany doktorat w zakresie nauk społecznych, stricte stosunków międzynarodowych. W wolnych chwilach: podróże, fotografia przyrody oraz bieganie i jazda na rowerze. Członek Związku Strzeleckiego „Strzelec” Równość Wolność Niepodległość. Numer ORCID: https://orcid.org/0000-0002-9145-2816.

poniedziałek, 15 stycznia 2018

EPISKOPAT, PAPIEŻ A KWESTIA UCHODŹCÓW I SŁOWA PANA JEZUSA Z ŁK 11, 45-46

Czy w naszym Kościele katolickim nastał nowy, obecnie ulubiony przez hierarchów dogmat? Dogmat o uchodźcach? Można odnieść bowiem takie wrażenie słuchając niemal z każdą homilią czy to biskupów czy papieża właśnie takie wrażenie. Coraz mniej mówi się o tym co boskie, o jedynym Zbawicielu człowieka – Jezusie Chrystusie, dogmatach katolickich, a za to stawia w centrum rozważań człowieka – tzw. uchodźcę. Czy nastał czas przestawienia toku myślenia i głoszenia z patrzenia teologicznego na antropocentryczne? Czy taka jest misja Kościoła, aby człowieka w centrum stawiać? Serio Kościół żyje od kilku lat zasadniczo tylko jednym tematem – uchodźców? A gdzie pozostałe problemy społeczne, ekonomiczne, a nade wszystko to co powinien Kościół z założenia i swej istoty (i co faktycznie czynił przez 2000 lat) – kwestie teologiczne i moralne? Dlaczego polski episkopat z tak wielkim uporem wciska nam wiernym katolikom taką ciemnotę nt. uchodźców? Przecież: 1. Polska przyjęła pod swój dach blisko 2 mln Ukraińców[1] i ta liczba bez wątpienia będzie dalej rosła. Nie oszukujmy się jednak. Znaczna część Ukraińców to nie uchodźcy, ale imigranci ekonomicznie. Czy posiada bowiem ktokolwiek statystyki (czy choćby MSZ prowadzi takie analizy) ilu spośród przybywających do Polski Ukraińców to osoby z terenów objętych wojną (choćby Donbasu, Ługańska)? 2. Polska (Polacy) w ogromnej mierze pomaga uchodźcom na miejscu, m.in. w Syrii (pomoc finansowa, materialna, etc.). I jak stwierdził bp Aleppo - Georges Abou Khazen - Jedyny rząd <polski>, który pomaga bezinteresownie[2]. Pytanie – czy biskupi polscy i papież Franciszek tego nie dostrzegają? Czy raczej celowo to przemilczają, napastując nas nawoływaniem do przyjmowania tzw. uchodźców, z których wielu to w rzeczywistości ekonomiczni imigranci, a co niektórzy to terroryści? Skandaliczna jest ostatnia wypowiedź abp Gądeckiego, stwierdzającego, tu cytuję: Bezpieczeństwo uchodźcy, który potrzebuje pomocy, jest ważniejsze niż bezpieczeństwo narodowe[3]. Kimże jest ów abp, że pozwala sobie głosić takie tezy? Dlaczego sam swoim życiem nie pójdzie za Jezusem Chrystusem i nie da świadectwa nam maluczkim swoim własnym przykładem – przyjmując do swego pałacu choć jedną rodzinę – najlepiej muzułmańskich uchodźców? Czy postawa m.in. abp Gądeckiego nie jest postawą faryzejską? Pan Jezus jasno zwraca się do uczonych w Piśmie (słowa jakże uniwersalne – zwrócone również do dzisiejszych kapłanów): Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: «Nauczycielu, słowami tymi także nam ubliżasz». On odparł: «I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo nakładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami nawet jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie (Łk 11, 45-46). Czy i tak nie jest obecnie? Na nas prostych ludzi kapłani nakładają ciężary nie do uniesienia, a sami palcem nie kiwną by ów ciężary dotknąć? Szanowny ks. abp. czy ksiądz nie wie, że obłuda obrzydza katolików, tym bardziej Polaków? Kolejnym agitatorem przyjmowania uchodźców jest kard. Nycz. Jemu jednak dobitnie odparła w tej kwestii pani poseł – prof. Krystyna Pawłowicz: Proszę nas, Księże Kardynale, proislamsko nie agitować i nie zawstydzać „nieprzyjmowaniem uchodźców”, czytaj: Chrystusa[4]. Szanowny Episkopacie RP! My Polacy pomagamy uchodźcom w najlepszy możliwy sposób. Tak więc wy biskupi nie macie żadnego prawa, tym bardziej moralnego prześladować nas w tej sprawie. Odpuśćcie sobie tę retorykę i zajmijcie się tym, do czego powołał Was jedyny Zbawiciel świata – Jezus Chrystus Pan – do nawracania i głoszenia Ewangelii wszelkiemu stworzeniu, w tym muzułmańskim uchodźcom. AMEN!








[1] https://www.gloria.tv/article/TWQRczs4Y2Pt6RjprqQUg7ZmU
[2] https://www.wprost.pl/kraj/10084816/biskup-z-aleppo-dziekuje-polsce-za-pomoc-jedyny-rzad-ktory-pomaga-bezinteresownie.html
[3] http://gosc.pl/doc/4455355.Abp-Gadecki-Bezpieczenstwo-uchodzcy-ktory-potrzebuje-pomocy
[4] https://wpolityce.pl/polityka/376574-do-ksiedza-kardynala-prosze-nas-proislamsko-nie-agitowac-i-nie-zawstydzac-nieprzyjmowaniem-uchodzcow-czytaj-chrystusa


Piotr Żak – rocznik 1990, magister stosunków międzynarodowych (Uniwersytet Jagielloński) oraz magister amerykanistyki (Uniwersytet Jagielloński), oba tytuły uzyskane w 2014 roku. Zainteresowania naukowe: historia, dyplomacja, prawo międzynarodowe publiczne oraz teologia. Planowany doktorat w zakresie nauk społecznych, stricte stosunków międzynarodowych. W wolnych chwilach: podróże, fotografia przyrody oraz bieganie i jazda na rowerze. Członek Związku Strzeleckiego „Strzelec” Równość Wolność Niepodległość. Numer ORCID: https://orcid.org/0000-0002-9145-2816.

środa, 10 stycznia 2018

POLITYKA BEZPIECZEŃSTWA NA PRZYKŁADZIE KONTROLI PODRÓŻNYCH TRANSPORTU LOTNICZEGO W USA

W XXI wieku samolot jest najczęściej wybieranym środkiem transportu, jednocześnie w rękach terrorystów może stać się jedną z najgroźniejszych broni.[1]
(Małgorzata Duszyńska)

Pisząc o polityce bezpieczeństwa Białego Domu, należy wspomnieć o kwestiach ochrony podróżujących różnymi środkami lokomocji, ze szczególnym naciskiem na transport lotniczy, za którego to pośrednictwem terroryści z Al-Qaed’y dokonali ataku na wolność i bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych Ameryki.
Po zamachach terrorystycznych z 11 września 2001 roku utworzono Transportation Security Administration (Administracja Bezpieczeństwa Transportowego), której głównym zadaniem jest ochrona narodowych systemów transportowych w celu zapewnienia swobodnego przepływu osób i handlu. Kreując nową agencję, rząd federalny przekazał jej bezpośrednią odpowiedzialność za bezpieczeństwo transportu i bezpieczeństwa, zwłaszcza podróży lotniczych. Organizacyjnie TSA została umieszczona w Departamencie Transportu (Department of Transportation). Chociaż TSA jest odpowiedzialna za zabezpieczenie wszystkich rodzajów transportu, to mimo to jej głównym celem jest ochrona podróżujących samolotami. Obejmuje swoim zasięgiem ponad 400 głównych portów lotniczych w kraju. TSA powierzono regulację dwóch specyficznych obszarów, tj. prywatnego i komercyjnego transportu lotniczego: kontroli pasażerów i towarów cargo. TSA posiada również kompetencje sądowe i działa poprzez nowo utworzony Program Bezpieczeństwa Transportu (Network TSNP) współpracując z innymi federalnymi organami ścigania, takimi jak FBI i Biuro Alkoholu, Tytoniu i Broni Palnej, w celu gromadzenia i analizy danych wywiadowczych.[2]
Pojawia się wreszcie kwestia prawnego przekazania odpowiedzialności za kontrolę pasażerów na ręce rządowych organizacji. Przed zamachami z 11 września za skanowanie pasażerów oraz ich bagażu wnoszonego na pokład samolotów, odpowiedzialne były władze poszczególnych lotnisk. Zasada ta, dotyczyła zarówno lotów wewnątrzkrajowych, jak i międzynarodowych.
Szereg inspekcji dowiodło, iż lotniska bardzo często scedowały to zadanie na prywatne firmy ochroniarskie, zatrudniane w celu pilnowania porządku na terenie całego lotniska. Problem w tym, iż owe firmy często zatrudniały niewykwalifikowanych pracowników, którzy nie przeszli odpowiedniego szkolenia, dającego im wiedzę wymaganą przy wykonywaniu tego typu czynności. Ludzie tacy nie potrafili rozpoznawać wyświetlanej na monitorze komputera zawartości skanowanego przez siebie bagażu, ani też dokładnie prześwietlać przechodzących przez bramki kontrolne pasażerów.
Lawinę krytyki wywołały także informacje, jakoby agencje ochroniarskie stosowały praktykę zatrudniania ludzi z kryminalną przeszłością. Fakt przekazania odpowiedzialności za ochronę setek ludzi znajdujących się na pokładach samolotów w ręce osób skazanych prawomocnymi wyrokami sądów, doprowadził do sukcesywnej rezygnacji z tego rodzaju służby proponowanej przez prywatne firmy. Ich miejsce obrali, choć jeszcze nie wszędzie, pracownicy rządowych agencji, które po wprowadzeniu właściwych zapisów do amerykańskiego ustawodawstwa, stały się wyłącznymi solennymi organami za monitoring pasażerów na lotniskach. Agencje takie, z racji nie posiadania wystarczającej liczby własnych pracowników, mogących kontrolować bezpieczeństwo we wszystkich portach lotniczych kraju, z czasem podjęły decyzję o kontynuacji zatrudniania prywatnych firm ochroniarskich.  Różnica, miała polegać na tym, iż przedsiębiorstwa takie, aby dostać pozwolenie na realizację swoich zadań, musiały uzyskać odpowiedni certyfikat, który by uprawniał je do kontynuacji własnej aktywności. Aby otrzymać taki certyfikat, firmy zobligowane zostały do spełnienia szeregu wymogów postawionych przez agencje rządowe, do których zaliczał się chociażby zakaz zatrudniania osób notowanych w przeszłości za pogwałcenie prawa, a ściślej popełnienie przestępstwa.
Zaostrzeniu uległy również same procedury kontroli pasażerów zmierzających do samolotu. Pomijając takie czynności, jak przymusowe zdejmowanie butów, które poddawane są skanowaniu, każdy pasażer przechodzący przez bramkę kontrolną, w przypadku wykrycia przez nią metalowych elementów, dodatkowo skanowany jest przez pracownika ochrony przy pomocy specjalnego ręcznego wykrywacza.[3]
Trzeba też wspomnieć o wprowadzeniu obowiązku legitymowania się wymaganym dokumentem tożsamości przez wszystkich pasażerów (dane każdego z podróżujących muszą zgadzać się z informacjami zawartymi w bilecie). Bywało w przeszłości, że pomimo braku możliwości odpowiedniej konfirmacji danych personalnych pasażera, był on wpuszczany na pokład samolotu.
Kolejną zmianą wprowadzoną z zamiarem zwiększenia bezpieczeństwa podróżnych było wzbronienie wnoszenia do samolotu licznych przedmiotów (przede wszystkim mających ostre zakończenia), które do tej pory nie znajdowały się na zakazanej liście. Albowiem należy pamiętać, że terroryści z 11 września w celu przejęcia władzy nad samolotami, używali niewielkich nożyczek przeznaczonych do rozcinania kopert. Dlatego też pasażerowie udający się w podróż nie mogą pakować do bagażu m.in. nożyczek do paznokci i plastikowych nożyków. Mało tego, władze wprowadziły też określone przepisy odnośnie możliwości wnoszenia do samolotów różnego rodzaju płynów.
Od 2006 roku, gdy rząd unormował odpowiednie prawo, na pokład maszyny można wnosić płyny w ilości nie przekraczającej 100 ml.[4] W dodatku, wszystkie wnoszone przez pasażera substancje winny mieścić się w przezroczystych pojemnikach, które także są oddawane pod specjalistyczną kontrolę. To wszystko odbywa się z zamiarem wykluczenia ryzyka zastosowania cieczy jako materiałów wybuchowych. Po 11 września wszystkie samoloty amerykańskich linii lotniczych wyposażono w kuloodporne drzwi, które oddzielają kabinę pilota od części pasażerskiej. Dostęp do tego pomieszczenia mają jedynie członkowie załogi. W przypadku próby porwania samolotu, pilot zobowiązany jest sprowadzić maszynę na ziemię bez względu na to, co ma miejsce poza kabiną. Chodzi tu generalnie o prawdopodobieństwo szantażowania pilota uśmierceniem pasażerów w razie niespełnienia żądań terrorystów.
Kolejne prawo odnosi się do tego, iż pilotujący mają prawo wnoszenia do samolotu broni palnej. W przypadku tej zmiany zastrzeżono jednak, iż osoba taka zobowiązana jest najpierw przebyć wymagane szkolenie w posługiwaniu się pistoletem na pokładzie aeroplanu.   
Władze federalne podjęły także decyzję zwiększenia liczby agentów, mających odbywać loty na poszczególnych trasach. Takie osoby, które podróżują incognito powinny poddać obserwacji to, co dzieje się na pokładzie w trakcie lotu i w razie pojawienia się ryzyka zakłócenia bezpieczeństwa podróży, zainterweniować.
Reasumując, należy postawić w oparciu o powyższą analizę pytanie – co jest ważniejsze, czy prawa i wolności jednostki, czy może bezpieczeństwo narodowe i stabilizacja? Trudno o jednoznaczną odpowiedź. Trzeba jednakże pamiętać, że wzmożone działania kontrolne na lotniskach nie mają za cel osłabienia praw jednostek (o co zresztą amerykańscy politycy toczą często boje), lecz zapobieżenie ewentualnemu atakowi terrorystycznemu, którego skutki mogą być katastrofalne dla całego społeczeństwa.



BIBLIOGRAFIA:


·   Cohen D. B., Wells J. W., American National Security and Civil Liberties in an Era of Terrorism, Palgrave Macmillan, Gordonsville, VA, USA 2004.

·     http://www.psz.pl








[1] M. Duszyńska, Terroryzm lotniczy [w:] „psz.pl”, http://www.psz.pl/tekst-42190/Terroryzm-lotniczy (10.11.2012).
[2] B. J. Gerber, C. J. Dolan, Air Transportation Policy in the Wake of September 11: Public Management and Civil Liberties in an Authority Centralization Context [w:] D. B. Cohen, J. W. Wells, American National Security and Civil Liberties in an Era of Terrorism, Palgrave Macmillan, Gordonsville, VA, USA 2004, s. 154.
[3] M. Jarocki, Bezpieczeństwo wewnętrzne USA po 11 września [w:] „psz.pl”, http://www.psz.pl/tekst-26738/Michal-Jarocki-Bezpieczenstwo-wewnetrzne-USA-po-11-wrzesnia (10.11.2012).
[4] Ibidem (10.11.2012).


Piotr Żak – rocznik 1990, magister stosunków międzynarodowych (Uniwersytet Jagielloński) oraz magister amerykanistyki (Uniwersytet Jagielloński), oba tytuły uzyskane w 2014 roku. Zainteresowania naukowe: historia, dyplomacja, prawo międzynarodowe publiczne oraz teologia. Planowany doktorat w zakresie nauk społecznych, stricte stosunków międzynarodowych. W wolnych chwilach: podróże, fotografia przyrody oraz bieganie i jazda na rowerze. Członek Związku Strzeleckiego „Strzelec” Równość Wolność Niepodległość. Numer ORCID: https://orcid.org/0000-0002-9145-2816.

poniedziałek, 8 stycznia 2018

PIERWSZA I DRUGA WOJNA W ZATOCE PERSKIEJ – ANALIZA PORÓWNAWCZA

Na początku należy postawić pytanie, dlaczego w ogóle doszło do pierwszej, jak i drugiej wojny w Zatoce Perskiej? Jakie były tego przyczyny? Potem trzeba przejść do generalnego zarysu konfliktów i ich skutków. Ważne będzie również zaprezentowanie podstawy prawnej obu wojen. Na końcu zostanie przedstawione ogólne podsumowanie w charakterze porównania, tak I jak i II wojny w Iraku. Chronologicznie jednak należy najpierw skupić uwagę na interwencji z lat 90 – XX wieku.
Trzeba wiedzieć, iż jednym z negatywnych skutków wojny iracko – irańskiej z lat 80 – XX wieku było ogromne zadłużenie zagraniczne Iraku (szacowane na 80 mld $).[1] Dodatkowo sytuację tegoż kraju pogarszał fakt, iż nastąpił światowy spadek cen ropy naftowej, będący efektem podniesienia poziomu wydobycia przez m.in. sąsiedni Kuwejt. Agresja Iraku na to państwo, która nastąpiła nocą 2 sierpnia 1990 roku, była uzasadniana jednostronnym przekraczaniem limitów wydobycia ropy wyznaczonych przez OPEC przez to państwo (największego wierzyciela Iraku), bezprawnym korzystaniem z przygranicznego pola naftowego. Spotkała się omalże z jednoznacznym potępieniem ze strony społeczności międzynarodowej (poparcia Husseinowi udzieliły tylko Jordania, Jemen i OWP (Organizacja Wyzwolenia Palestyny). Rada Bezpieczeństwa ONZ wezwała Irak do bezzwłocznego wycofania się z okupowanych ziemi, nałożyła sankcje na jego handel i wszystkie kontakty gospodarcze. Następnie zażądała bezwarunkowego wycofania się z Kuwejtu, upoważniając przy tym państwa członkowskie NZ do użycia wszelkich możliwych środków do wyparcia sił irackich z tegoż kraju, w tym także do operacji z użyciem sił zbrojnych.
W styczniu 1991 roku amerykański Kongres wyraził zgodę na udział wojsk USA w tej interwencji. Irakijczycy mieli wyznaczony ostateczny termin wycofania się z Kuwejtu do 15 stycznia 1991 roku. Po tej dacie zapowiedziano podjęcie działań militarnych. Bagdad ostatecznie jednak odrzucił rezolucje ONZ – owskie. Fiaskiem również zakończyły się rokowania międzynarodowe (m.in. ZSRR). Rezultatem był fakt, że siły zbrojne koalicji antyirackiej złożonej z 38 państw, pod amerykańskim dowództwem przystąpiły 17 stycznia 1991 roku do działań wojennych. Generalnie I wojna w Zatoce Perskiej określona została mianem „Pustynna Burza”. Kryptonim ten jednakże był nazwą jednej z kilku zrealizowanych wówczas operacji („Pustynna Tarcza”, „Pustynny Miecz”, „Nagły Grom”). Koalicja antyiracka zastosowała w walce najnowocześniejsze rodzaje broni “inteligentnej”, Irak próbował wywołać konflikt o większym zasięgu atakując rakietami terytorium Izraela, użył także broni ekologicznej zapalając kilkaset szybów naftowych. Irak spotkały dotkliwe sankcje ze strony ONZ - u – wypłacenie reparacji wojennych, ograniczenie wydobycia ropy, poddanie się ścisłej kontroli w zakresie produkcji i posiadania broni masowego rażenia, powołano na północy i południu kraju strefy wyłączone dla lotnictwa irackiego dla ochrony odpowiednio Kurdów i szyitów.
Podczas całego konfliktu w Zatoce – od 2 sierpnia 1990 roku aż do końca lutego 1991 roku – ONZ zademonstrowała skuteczność i zdecydowanie, co stanowiło precedens w dotychczasowej działalności organizacji. Sprawnie i szybko zapadło porozumienie w kwestii podjęcia interwencji zbrojnej przeciwko państwu naruszającemu ład międzynarodowy i występującemu w roli agresora. ONZ nie cofnęła się przed użyciem siły i osiągnęła cele – Kuwejt wyzwolono, a pokonany Irak zgodził się na wszystkie warunki postawione przez Narody Zjednoczone. USA umocniły i potwierdziły pozycję jedynego supermocarstwa, dysponującego potężną, mobilną armią, świetnie wyszkoloną i uzbrojoną w najnowocześniejszy sprzęt bojowy, o jakim nie śniło się żołnierzom podczas wojny w Wietnamie. Podczas wojny w Zatoce triumfowała świetna organizacja i logistyka, niezwykła technika rozpoznania, namierzania i niszczenia celów oraz nowoczesna taktyka kierowania związkami taktycznymi i łączenia ze sobą różnych rodzajów wojsk na polu bitwy. Starano się także prowadzić „czystą wojnę”, do minimum ograniczając straty wśród ludności cywilnej Iraku. Jednakże ocenia się, że w wyniku omyłkowych bombardowań (na przykład zrzucenie bomb na wielki schron dla ludności w centrum Bagdadu) mogło zginąć nawet do 2,5 tysiąca cywilów.[2] Podczas trwania „Pustynnej Burzy” straty wśród wojsk alianckich starano się maksymalnie zredukować, podczas gdy Husajn bynajmniej nie miał zamiaru oszczędzać swoich żołnierzy i był w stanie poświęcać całe dywizje. Co znamienne, broniący się ponieśli nieporównanie większe straty niż atakujący, co jest ewenementem w historii wojen. Wojna w  Zatoce nie przyczyniła się do obalenia, ani nawet osłabienia reżimu Saddama Husajna. Mocarstwowe ambicje Iraku legły co prawda w gruzach, niemniej dyktator zdołał się utrzymać u władzy jeszcze 12 lat, a jedną z jego pierwszych decyzji po zakończeniu wojny był rozkaz zdławienia powstań wywołanych na północy przez Kurdów i na południu przez Szyitów. Powstańcy nie otrzymali żadnej pomocy ze strony koalicji, mimo że to głównie prezydent Bush apelował o wywołanie powstania w celu obalenia reżimu Husajna. Żołnierze Gwardii Republikańskiej zmasakrowali co najmniej 60 tysięcy Kurdów, a 1,5 miliona uciekło do krajów sąsiednich.[3] W walkach śmierć poniosło około 100 tysięcy Irakijczyków i 280[4] (776 - w tym 467 Amerykanów)[5] żołnierzy koalicji. Koszta wojny szacowano na 61 mld $, przy czym największą część, bo 36 mld $ poniosły Kuwejt, Arabia Saudyjska oraz pozostałe państwa Zatoki Perskiej[6].
Można postawić sobie pytanie, dlaczego siły koalicji nie obaliły Husajna już w 1991 roku? W tamtym okresie nie było to jeszcze możliwe, ponieważ trzymał mocno ster państwa, a kraje arabskie należące do koalicji w żadnym wypadku nie chciały słyszeć o wkroczeniu ich wojsk na terytorium Iraku, a co dopiero o współuczestniczeniu w obaleniu reżimu. Sam generał Schwarzkopf twierdził wyraźnie, że otrzymał rozkaz wyzwolenia tylko terytorium Kuwejtu, a nie prowadzenia na terytorium Iraku działań ofensywnych zmierzających do całkowitej anihilacji armii irackiej i do usunięcia dyktatora. Na ostateczny upadek Saddama Husajna świat musiał jeszcze poczekać do roku 2003, kiedy druga wojna w Zatoce Perskiej przyniosła koniec reżimu. Po wojnie w Zatoce nadeszła też wyraźna radykalizacja nastrojów antyamerykańskich w państwach arabskich i groźne zjawisko międzynarodowego terroryzmu, wymierzonego przede wszystkim w Stany Zjednoczone i w kraje Zachodu.
Kwalifikacja prawna podjęcia działań zbrojnych bez autoryzacji Rady Bezpieczeństwa jest jednoznaczna, w świetle przepisów Karty NZ jest ona niezgodna z prawem międzynarodowym. Jednak Stany Zjednoczone i ich sojusznicy uznają, że podjęte przez nich działania wynikają z uchwał Rady Bezpieczeństwa. Prezydent George W. Bush dał wyraz przekonaniu, że do podjęcia niezbędnych środków uprawnia rezolucja nr 1441 Rady Bezpieczeństwa z 8 listopada 2002 roku, ostrzegająca Irak przed poważnymi konsekwencjami, w przypadku dalszych naruszeń zobowiązań, wypływających z poprzednich rezolucji. W rezolucji nr 678 z 29 listopada 1990 roku Rada Bezpieczeństwa nakazała Irakowi wycofanie się z Kuwejtu, w przeciwnym razie upoważniła państwa sprzymierzone z Kuwejtem do podjęcia wszelkich niezbędnych kroków w celu przywrócenia międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa, sankcjonując użycie siły. W rezolucji nr 687 z 3 kwietnia 1991 r. nakazano Irakowi zniszczenie lub wycofanie posiadanej broni masowego rażenia oraz rakiet balistycznych o zasięgu przekraczającym 150 km, zastrzegając podjęcie odpowiednich kroków, zgodnie z rezolucją nr 678, w przypadku niedotrzymania zobowiązań. W rezolucji nr 1441 zawarto, iż Irak nie dopełnił warunków rezolucji nr 687, zatem upoważnienie do użycia siły wypływa z nadal obowiązującej rezolucji nr 678. Należy jednak zauważyć, że rezolucja bezpośrednio zezwalająca na użycie siły nie została, wobec zapowiedzi podniesienia weta przez Rosję i Francję, wniesiona pod obrady Rady Bezpieczeństwa. Wskazuje to, że nie ma zgody, co do kwalifikacji prawnej operacji „Iracka wolność”. Dla argumentacji strony amerykańskiej istotne byłoby również udowodnienie ewentualnego związku władz Iraku z organizacją terrorystyczną al-Qaida, lub z wydarzeniami z 11 września 2001, bowiem w takim przypadku uzasadnienie dla interwencji można wywodzić z przyrodzonego prawa państwa do samoobrony. „Wojna z terroryzmem” zdaniem administracji Busha sankcjonowała „ataki prewencyjne”.
Jakie były przyczyny II wojny w Zatoce Perskiej? Od połowy 2002 roku administracja USA deklarowała jawnie, że jednym z jej głównych celów jest jak najszybsze obalenie Husajna lub zmuszenie go do radykalnej zmiany polityki. Pod koniec 2002 roku ton wypowiedzi przedstawicieli administracji USA zaczął się jeszcze bardziej radykalizować. Jako główne powody ewentualnego rozpoczęcia ataku na Irak podawano groźbę użycia broni masowego rażenia, powiązania rządu Husajna z międzynarodowym terroryzmem oraz drastyczne naruszenia praw człowieka. Według deklaracji ówczesnego sekretarza obrony USA Donalda Rumsfelda najważniejszymi celami ataku były: 1) obronne: znalezienie i eliminacja broni masowego rażenia oraz baz terrorystów; zdobycie cennych informacji na temat powiązań międzynarodowych organizacji terrorystycznych; 2) humanitarne: zakończenie sankcji ekonomicznych nałożonych na Irak i dostarczenie do tego kraju pomocy humanitarnej; 3) prawne: zrealizowanie rezolucji ONZ nr 1205 z 1999 roku, zrealizowanie rezolucji ONZ nr 1441 z 2002 roku; 4) polityczne: likwidacja reżimu Saddama Husajna, pomoc w ustanowieniu demokracji w Iraku; 5) ekonomiczne: zabezpieczenie pól naftowych Iraku i innych zasobów naturalnych tego kraju. Wielu doradców i członków administracji Busha uzasadniało rozpoczęcie wojny bardziej ambitnymi celami, twierdząc, że ustanowienie dobrze prosperującej demokracji w Iraku stanie się na zasadzie dobrego przykładu katalizatorem podobnych przemian w innych krajach islamskich, które miałyby nastąpić spontanicznie i w rezultacie spowodować zanik przyczyn występowania terroryzmu. Cele te jednak nigdy nie były podawane jako jeden z oficjalnych powodów wojny i miały charakter wypowiedzi kuluarowych. Przeciwnicy wojny nie zgadzali się z wieloma argumentami przedstawianymi przez rząd USA. Twierdzono, że większości z tych zamierzeń nie da się zrealizować, że wojna da odwrotne do zakładanych rezultaty, i że deklarowane cele mają charakter czysto propagandowy. Rozmaite grupy politologów w różnych krajach twierdziły, że prawdziwymi przyczynami wojny były: 1) ekonomiczne: przejąć kontrolę nad irackimi rezerwami ropy naftowej i gazu ziemnego – po to, aby utrzymać monopol dolara na rynku paliwowym (Irak jako jeden z nielicznych krajów rozliczał swoje kontrakty paliwowe w euro); aby udowodnić, że USA sprawuje pełną kontrolę militarną nad największymi zasobami paliw na świecie; niedopuszczenie do wzrostu cen paliw na świecie, co mogłoby skutkować ogólnoświatowym kryzysem ekonomicznym; 2) wewnętrzne: utrzymać i powiększyć dopływ państwowych środków finansowych do sektora militarno-zbrojeniowego; utrzymać i wzmocnić "wojenną" popularność prezydenta Busha, która zapobiega obarczaniu go winą za atak terrorystyczny na Nowy Jork; 3) zadośćuczynienie żądaniom lobby izraelskiego: eliminacja nieprzychylnego Izraelowi rządu – w regionie pozostają już tylko Syria i Iran; kontynuacja strategicznego okrążania Iranu.
We wrześniu 2002 roku Kongres wyraził zgodę prezydentowi na rozpoczęcie działań militarnych. RB ONZ  w rezolucji numer 1441 dawała Irakowi 30 dni na przedstawienie dowodów zniszczenia zapasów broni masowej zagłady i dopuszczenie inspektorów ONZ do wszystkich obiektów na terenie Iraku. Rezolucja ta jednak miała znaczących przeciwników, tj. sekretarza generalnego NZ Kofi Annana, a także stałych członków RB, czyli Chiny, Rosję i Francję. Perspektywa wojny wywołała masowe protesty społeczne na całym świecie gromadzące miliony ludzi. Dodatkowo jakby tego było mało, plany interwencji w Iraku wywołały konflikt w ramach NATO. Stanowczo jej przeciwnikami byli Francja i Niemcy. W związku z tymi faktami, nie udało się Amerykanom zorganizować tak dużej koalicji, jak w czasie I wojny w Zatoce Perskiej.
Z czysto militarnego punktu widzenia wojna zakończyła się pełnym sukcesem. Siły koalicji obaliły rząd Husajna i opanowały kluczowe miasta Iraku w raptem 28 dni, przy stosunkowo niskiej liczbie strat własnych, ograniczonej liczbie ofiar wśród ludności cywilnej, a nawet irackich żołnierzy. Dokonano tego przy użyciu niemal 5 - krotnie mniejszej liczbie żołnierzy niż w czasie I wojny w Zatoce Perskiej. Użycie tak skromnych liczbowo sił okazało się jednak błędem. Tuż po zwycięstwie brakowało bowiem przez długi czas wystarczających sił, aby zaprowadzić elementarny porządek na zajętych terenach, czego skutkiem był dość długi okres panowania niemal całkowitego bezprawia i chaosu na terenie podbitego Iraku. Dało to również czas na zorganizowanie się i zakonspirowanie irackich sił partyzanckich, które w warunkach chaosu nie miały żadnego problemu z pozyskaniem dużych zasobów uzbrojenia i organizacją kryjówek. Ofensywa lądowa (rozumiana jako okupacja Iraku) trwała ponad 1 rok (w I wojnie irackiej – 3 dni). 28 kwietnia 2004 roku poprzez przekazanie władzy przez Amerykanów nowemu premierowi i prezydentowi zakończyła się formalna okupacja Iraku. Jednakże wojska USA i ich sojuszników pozostały na jego terytorium jako siły stabilizacyjne. Co do ofiar to II wojna w Iraku dużo bardziej kosztowała życie żołnierzy i cywili niż ta z lat 90 – XX wieku. Od rozpoczęcia działań zbrojnych, tj. 20 marca 2003 roku do maja 2008 roku konflikt pochłonął życie 4385 żołnierzy alianckich (prawie 4100 amerykańskich). Po stronie irackiej do czerwca 2006 roku miało zginąć nawet 655 tysięcy osób (w większości cywilów).[7] Były wysoki urzędnik Departamentu Stanu USA, Richard A. Haass po stronie zysków drugiej wojny w Iraku (zakończonej oficjalnie po ośmiu latach, ośmiu miesiącach i trzech tygodniach – 18 grudnia 2011 roku): eliminację Saddama Husajna, likwidację Iraku jako zagrożenia w regionie oraz wzrost wydobycia ropy naftowej. Po stronie minusów: przede wszystkim ogromny koszt – śmierć 4,4 tys. żołnierzy USA, 30 tys. rannych oraz 1000 miliardów dolarów wydanych z budżetu. Jeśli chodzi o Irak to przestał on stanowić równowagę dla Iranu, stając się wręcz instrumentem w rękach ajatollahów z Teheranu. I co bardzo ważne dla całego regionu – wbrew intencjom tych, którzy do inwazji, wojna „zatrzymała proces demokratyzacji w regionie, gdyż dla wielu zmiana polityczna zaczęła się kojarzyć z chaosem”.[8]
Podsumowując należy jednoznacznie stwierdzić, iż I wojna w Iraku w odróżnieniu od II znacznie się różniła, m.in. tym, iż w przypadku tej pierwszej: 1) poparcie międzynarodowe było wyraźne; 2) siły koalicyjne były w skutek tego liczniejsze; 3) miała jasne podstawy prawne; 4) jej przebieg był zdecydowanie szybszy, a przez to przyniósł śmierć mniejszej liczbie jej uczestników zarówno czynnych jak i biernych; 5) cel uprzednio został wyraźnie określony i osiągnięty (wojna zakończona sukcesem); 6) była tańsza dla budżetu państw koalicji, jak i dla samych Stanów Zjednoczonych.


BIBLIOGRAFIA:

Broda M. (red. techniczny), Konflikty współczesnego świata, Wydawnictwo Naukowe PWN,              Warszawa 2008.
Smolski R., Smolski Marek, Stadtmüller Elżbieta Helena, Słownik Encyklopedyczny                            Edukacja Obywatelska, Wydawnictwo Europa, 1999.
Zięba R. (red. naukowa), Bezpieczeństwo międzynarodowe po zimnej wojnie, Wydawnictwa                Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2008.




[1] Scorpinor, Pierwsza wojna w Zatoce Perskiej, http://www.sztab.com/czasy-najnowsze,Pierwsza-wojna-w-Zatoce-Perskiej,2598,6.htm (28.04.2013).
[2] J. Mierzejewski, Operacja "Pustynna burza". Pierwsza wojna w Zatoce Perskiej [w:] „konflikty.pl”, 18.02.2010; http://www.konflikty.pl/a,2454,Czasy_najnowsze,Operacja_Pustynna_burza._Pierwsza_wojna_w_Zatoce_Perskiej.html (28.04.2013).
[3] Ibidem (28.04.2013).
[4] M. Broda (red. tech.), Konflikty współczesnego świata, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2008, s. 176.
[5] Scorpinor, Pierwsza wojna w Zatoce Perskiej, http://www.sztab.com/czasy-najnowsze,Pierwsza-wojna-w-Zatoce-Perskiej,2598,6.html (28.04.2013).
[6] Ibidem (28.04.2013).
[7] M. Broda (red. tech.), Konflikty…, op.-cit., s.180.
[8] P. Burdzy, Irak – niepotrzebna wojna z własnego wyboru. Sam wybór „był kiepski” a operacja militarna „słabo przeprowadzona” [w:] „wPolityce.pl”, 16.03.2013; http://wpolityce.pl/dzienniki/dziennik-pawla-burdzego/49286-irak-niepotrzebna-wojna-z-wlasnego-wyboru-sam-wybor-byl-kiepski-a-operacja-militarna-slabo-przeprowadzona (29.04.2013).



I wojna w Zatoce Perskiej:

II wojna w Zatoce Perskiej:

Państwa uczestniczące w I i II wojnie w Zatoce Perskiej:





Piotr Żak – rocznik 1990, magister stosunków międzynarodowych (Uniwersytet Jagielloński) oraz magister amerykanistyki (Uniwersytet Jagielloński), oba tytuły uzyskane w 2014 roku. Zainteresowania naukowe: historia, dyplomacja, prawo międzynarodowe publiczne oraz teologia. Planowany doktorat w zakresie nauk społecznych, stricte stosunków międzynarodowych. W wolnych chwilach: podróże, fotografia przyrody oraz bieganie i jazda na rowerze. Członek Związku Strzeleckiego „Strzelec” Równość Wolność Niepodległość. Numer ORCID: https://orcid.org/0000-0002-9145-2816.

REKONSTRUKCJA ZDARZEŃ PORANKA ZMARTWYCHWSTANIA JEZUSA CHRYSTUSA

  1.     Jezus zmartwychwstaje nie naruszając płótna i chusty, przenika skalne mury, nie naruszając głazu ( Wszedł on do wnętrza grobu i ujr...